Iga Świątek (1. WTA) nie miała szczęścia w losowaniu drabinki Australian Open. Już na początku musiała mierzyć się z trudnymi przeciwniczkami, jak Sofia Kenin (41. WTA) czy Danielle Collins (62. WTA), a więc ze zwyciężczynią i finalistką tej imprezy sprzed lat. Nie bez problemów, ale jednak udało jej się pokonać groźne rywalki. Najtrudniejsze zadanie jeszcze przed nią. Już w ćwierćfinale może zmierzyć się z Jeleną Ostapenko (10. WTA), z którą jeszcze nigdy nie wygrała spotkania, mimo że miała ku temu już cztery okazje. Co więcej, Łotyszka imponuje formą w Melbourne, choć w czwartek nie wszystko poszło po jej myśli, a rywalka sprawiła jej więcej problemów, niż wszyscy się spodziewali.
W I rundzie Łotyszka pokazała moc, kiedy to pokonała Kimberly Birrell (116. WTA). Wprawdzie w pierwszym secie wygrała dopiero po tie-breaku, ale w decydującej partii nie dała rywalce praktycznie żadnych szans (6:1). Równie dobrze, a nawet lepiej rozpoczęła mecz II rundy. Jej przeciwniczką była Ajla Tomljanović (271. WTA).
I w tym przypadku to Ostapenko była niekwestionowaną faworytką starcia, co udowodniła już w pierwszym secie. Dość powiedzieć, że nie oddała rywalce ani jednego gema. Trzykrotnie przełamała Australijkę. Miała aż 10 zagrań kończących, przy zaledwie jednym ze strony Tomljanović. Australijka wydawała się całkowicie rozbita, o czym świadczy również liczba niewymuszonych błędów - dziewięć. Dodatkowo popełniła aż cztery podwójne błędy serwisowe, co przełożyło się na porażkę 0:6. Zapowiadało się więc na jeden z najkrótszych meczów tego dnia.
Tyle tylko, że w drugim secie role obu zawodniczek nieco się odwróciły. Już w pierwszym gemie Łotyszka musiała bronić aż trzech break pointów, ale finalnie wyszła z tej konfrontacji zwycięsko. Tyle szczęścia nie miała w piątym gemie. Wówczas Tomljanović przełamała Ostapenko. Co więcej, sztuka ta udała jej się również w dziewiątym gemie. Tym samym to właśnie Australijka zapisała set na swoim koncie (6:3) i doprowadziła do remisu.
Łotyszka stawała się coraz bardziej nerwowa. Kilkukrotnie dyskutowała z własnym teamem i żywiołowo gestykulowała. O losach awansu do III rundy zadecydowała więc trzecia partia. W niej gra toczyła się punkt za punkt. W trzecim gemie Ostapenko udało się wygrać przy serwisie rywalki, ale radość nie trwała długo. Przy pierwszej nadarzającej się okazji Australijka wzięła odwet.
Tyle tylko, że Łotyszka nie ustępowała. W kolejnym gemie ponownie przełamała Tomljanović, a następnie wygrała przy własnym serwisie, dzięki czemu prowadziła 4:2. Chwilowe niepowodzenie nie złamało Australijki, ale nie była ona już w stanie odrobić straty, choć okazji do tego nie brakowało. Finalnie to Ostapenko wygrała 6:4 i w całym meczu 2:1.
Tym samym nie doszło do sensacji. Ostapenko zameldowała się w III rundzie Australian Open, a jej kolejną rywalką będzie zwyciężczyni starcia Wiktoria Azarenka (22. WTA) - Clara Tauson (96. WTA).