Rybakina była zdecydowaną faworytką tego spotkania - to w końcu trzecia najlepsza tenisistka świata, która dopiero co pokonała Arynę Sabalenkę na turnieju WTA 500 w Brisbane. Miała też coś do udowodnienia - na poprzednim Australian Open doszła aż do finału, w którym przegrała właśnie z Białorusinką.
Wydawało się, że w czwartek 18 stycznia reprezentantka Kazachstanu nie będzie miała większych problemów - wprawdzie w przeszłości przegrała już raz z Blinkową, ale było to w 2017 roku, gdy dopiero zaczynała grać w tenisa na najwyższym poziomie. Miejsca w rankingach jednak nie grają, co doskonale było widać po dzisiejszym meczu. Od samego początku Blinkowa stawiała trudne warunki. Pierwszego seta wygrała 6-4, drugiego przegrała 4-6.
Mecz musiał rozstrzygnąć bardzo wyrównany trzeci set, w którym doszło do super tie-breaka. Ten, ku niedowierzaniu oglądających to spotkanie kibiców trwał... aż pół godziny. Przy wyniku 18-17 dla Rybakiny fani zobaczyli prawdziwy popis wytrwałości ze strony Blinkowej, która ostatkami sił biegała z jednej strony kortu na drugą i broniła każdej piłki. Dzięki tej determinacji ostatecznie zdobyła punkt, a następnie wygrała całego super tie-breaka 22-20.
Dla Anny Blinkowej awans do trzeciej rundy Australian Open jest największym sukcesem w tym turnieju wielkoszlemowym oraz wyrównaniem jej najlepszych wyników w innych zawodach tej rangi. W trzeciej rundzie nie jest bez szans. Zmierzy się w niej z Włoszką Jasmine Paolini, z którą dotychczas grała pięć razy - trzykrotnie wygrywała, po raz ostatni w 2022 roku (6-2, 3-6, 6-2).