Hubert Hurkacz (9. ATP) zgodnie z planem awansował do drugiej rundy Australian Open. W pierwszym meczu mierzył się z ciekawym rywalem - Omarem Jasiką (341.). Australijczyk w światowym rankingu zajmuje bardzo odległe miejsce, ale udało mu się skutecznie przejść przez kwalifikacje, w których wystąpił dzięki "dzikiej karcie". W przeszłości wygrywał juniorskie US Open, ale kariera do tej pory nie układała się po jego myśli. Wszystko przez jeden życiowy błąd. Tym razem Jasika znów pokazał charakterek.
26-latek właściwie dopiero wraca do wielkiego grania. W 2018 r. w jego organizmie wykryto obecność kokainy, za co został zawieszony na dwa lata. Absencja potrwała jednak dłużej. Wszystko przez trudności, jakie wywołała nieco później pandemia koronawirusa. Występ w głównej drabince Australian Open był dla niego ogromną szansą, by o sobie przypomnieć. Marzenia szybko rozwiał jednak Hurkacz.
Polak problemy miał tylko w pierwszym secie. Jasika nie dał się przełamać i o wyniku decydował tie-break. W nim lepszy był wrocławianin. Potem poszło z górki. Hurkacz wygrał 7:6 (4), 6:4, 6:2 i w nieco ponad dwie godziny wywalczył awans do drugiej rundy. Jego rywal ewidentnie był tym faktem niepocieszony.
Gdy panowie tradycyjnie mieli sobie podziękować za grę przy siatce, Hurkacz podbiegł jako pierwszy i wyciągnął do przeciwnika rękę. Ten kazał chwilę na siebie czekać, idąc niespiesznym krokiem. Podał dłoń jakby od niechcenia, ale momentalnie ją zabrał, odwrócił wzrok i udał się w stronę sędziego. Potem jeszcze na chwilę spojrzał w stronę naszego tenisisty i coś mu powiedział. Sądząc po minie Hurkacza, nie było to nic specjalnie przyjemnego.
Dziwne zachowanie Jasiki od razu wychwycił komentator Eurosportu Dawid Olejniczak. - Dosyć chłodne podziękowanie ze strony Jasiki. Nie wiem, czemu Hubert "podpadł", bo raczej to jeden z ostatnich zawodników, do jakiego można mieć jakiekolwiek pretensje. Żółta kartka dla Jasiki za to paskudne, trzeba powiedzieć, podziękowanie - podsumował na antenie. Kolejnym rywalem Polaka będzie Czech Jakub Mensik (142.).