Niedawno rozpoczął się wielkoszlemowy Australian Open. W nocy z niedzieli na poniedziałek przed godziną 04:00 polskiego czasu zmagania w pierwszej rundzie tego turnieju rozpoczął Stefanos Tsitsipas (7. ATP). Jego rywalem był Zizou Bergs (130. ATP). Faworytem tego starcia był Tsitsipas.
W pierwszym secie nieoczekiwanie lepiej spisał się Belg, który wygrał 7:5. Drugą partię lepiej rozpoczął Tsitsipas. Grek w drugim gemie popisał się fenomenalnym zagraniem. Po krótkiej wymianie Bergs podbiegł do siatki i świetnie wybronił uderzenie rywala. Piłka wylądowała tuż za siatką, a następnie wracała na jego stronę. Wydawało się, że siódmy tenisista świata nie zdoła już nic zrobić w tej sytuacji. Ten jednak zdążył oddać uderzenie i zgrabnie nie dotknąć przy tym siatki. Bergs nie miał jak się wybronić i był kompletnie zaskoczony takim obrotem spraw. Jego mina mówiła wszystko.
Tsitsipas kontynuował dobrą grę i nie dał większych szans rywalowi. Wygrał drugiego seta 6:1. W trzeciej partii również miał wyraźną przewagę i szybko dwukrotnie przełamał Bergsa. Ten nie był w stanie odrobić strat i finalnie przegrał 1:6. W czwartym secie znów lepsze wrażenie sprawiał Grek, który łatwo wykorzystywał błędy rywala. Ostatecznie bez większych kłopotów wygrał 6:3, a całe spotkanie 3:1 (5:7, 6:1, 6:1, 6:3).
Tym samym Tsitsipas awansował do drugiej rundy Australian Open. Tam zmierzy się ze zwycięzcą meczu Aleksandar Vukić (63. ATP) - Jordan Thompson (47. ATP). W poniedziałek zmagania na tym turnieju rozpocznie także Hubert Hurkacz (9. ATP). Jego rywalem będzie Omar Jasika (341. ATP).