Hurkacz zacisnął pięść. Ależ mecz na początek Australian Open

Dominik Senkowski
Hubert Hurkacz w drugiej rundzie Australian Open! Polak pokonał kwalifikanta z Australii Omara Jasikę 7:6(4), 6:4, 6:2. Znamy też nazwisko jego kolejnego przeciwnika w Melbourne.
Hubert Hurkacz w Australian Open
screen TV

Rywalem Huberta Hurkacz w pierwszej rundzie Australian Open był Omar Jasika. To australijski tenisista bośniackiego pochodzenia, obecnie 341. w rankingu ATP. Do imprezy głównej w Australii dostał się przez eliminacje, w których zaś wystąpił dzięki „dzikiej karcie", jaką otrzymał od organizatorów. 

Zobacz wideo "Rankingowa jedynka ciążyła Idze Świątek". Adam Romer wyjaśnia, z czym mierzyła się polska tenisistka

Dziesięć lat temu Jasika uchodził za bardzo zdolnego juniora, wygrywał US Open 2014 w singlu i deblu. Trzy lata później w jego krwi wykryto kokainę, został zawieszony na dwa lata. Dziś próbuje wrócić do poważnego grania.

Pierwszy set meczu Jasika - Hurkacz był nadspodziewanie wyrównany. Żaden z zawodników nie doczekał się ani jednej szansy na przełamanie rywala. Polak dobrze serwował, ale był zbyt pasywny w gemach serwisowych Australijczyka. Przeciwnik z kolei rósł z akcji na akcji i o losach partii musiał zadecydować tie-break.

Znowu tie-break

W nim Hurkacz szybko zdobył przewagę, bo grał cierpliwie i doczekał się błędu Jasiki. Potem jednak sam nie wykorzystał okazji, psując smecz. Australijscy kibice szaleli z radości, na tablicy wyników było 6:6 i 4:4 w tie-breaku. Można było się obawiać, czy polski tenisista wytrzyma ciśnienie w końcówce seta. Wtedy jednak zaczął grać najlepiej.

Hurkacz znów zdecydował się na taktykę mniej odważną, stał za końcową linią, czekał na błędy Jasiki, ale tym razem sam był regularny, przebijał kolejne piłki, aż doczekał się pomyłek Australijczyka. Nasz zawodnik wygrał dwie ostatnie wymiany i seta 7:6. Przyzwyczaił nas w ostatnich miesiącach, że bardzo często w jego spotkaniach rozgrywane są tie-breaki i tym razem znów nie obyło się bez "dogrywki".

Mimo wygrania partii Hurkacz schodził z kortu z posępną miną. Miał chyba świadomość, że rywal znacznie niżej sklasyfikowany nie powinien mu sprawiać tylu trudności. Jasika wspierany przez trybuny grał dobrze, ale to Polak pozostawał zdecydowanym faworytem jako obecnie dziewiąty zawodnik rankingu ATP. 

Pierwsze przełamanie

Drugi set zaczął się nieco inaczej, bo przy wyniku 2:1 Omar Jasika miał pierwszą w meczu szansę na przełamanie. Nie wykorzystał jej, Hubert Hurkacz wybronił się kilkoma atakami i wyrównał na 2:2. W końcówce seta, gdy wydawało się, że tenisiści idą w kierunku kolejnego tie-breaka, Hurkacz w końcu przełamał rywala. 

Przy wyniku 4:4 Jasika pogubił się, niezdecydowanie przeciwnika wykorzystał Polak, który wyraźnie uderzał wtedy mocniej, dał z siebie wszystko. Po ostatniej piłce mógł odetchnąć, by wyszedł na 5:4 i tylko jeden gem dzielił go od prowadzenia 2:0 w setach. 

Kilka minut później Hurkacz schodził już z przewagą dwusetową. Końcówka drugiej partii to był jak dotychczas jeden z lepszych momentów w jego grze w całym meczu. Zaczął grać agresywniej, nie czekał tylko na to, co zaproponuje Jasika. Hurkacz swoimi zagraniami zgasił entuzjazm australijskiej publiczności. Po jednej z akcji przy siatce triumfalnie zacisnął pięść. Trybuny nie były już tak głośne jak wcześniej. 

Hurkacz w drugiej rundzie AO

Trzeci set okazał się formalnością. Hubert Hurkacz sprawiał od początku wrażenie bardzo rozluźnionego, grał z większą odwagą, mógł swobodniej ryzykować. Rywal z kolei wyszedł po przerwie jak na ścięcie. Nie dało się zauważyć, by jeszcze wierzył z odwrócenie wyniku.

Hurkacz szybko przełamał Jasikę, wychodząc na 2:0. Przy stanie 3:1 raz jeszcze odebrał rywalowi podanie. Grał pewnie, chodził do siatki, nadal utrzymywał dobry poziom serwowania. Jego przewaga rosła, a seta zamknął wynikiem 6:2. Trzecia partia była zdecydowanie najlepsza w jego wykonaniu, gdy przejął inicjatywę i nie pozwolił rywalowi stworzyć zagrożenie.

Rywalem Huberta Hurkacza w drugiej rundzie Australian Open będzie Czech Jakub Mensik (144. ATP), który niespodziewanie pokonał Denisa Shapovalova z Kanady 6:3, 7:5, 7:5. 

Dominik Senkowski
Więcej o: