To już oficjalne. WTA ogłasza wielkie zmiany. Co to oznacza dla Świątek?

Na początku listopada 2023 roku Iga Świątek wygrała WTA Finals w meksykańskim Cancun. W finale Polka pokonała Jessicę Pegulę 6:1, 6:0 i sięgnęła po pierwsze trofeum tej rangi w karierze. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, na koniec obecnego sezonu również powinniśmy zobaczyć Świątek w WTA Finals. Okazuje się, że format turnieju został nieco zmieniony, o czym poinformowała światowa federacja.
TENNIS-AUSOPEN/PREVIEW-SWIATEK
Fot. REUTERS/ HENRY ROMERO

59 minut - zaledwie tyle czasu 6 listopada 2023 roku potrzebowała Iga Świątek, aby pokonać Jessicę Pegulę 6:1, 6:0 w finale WTA Finals. - Od początku wiedziałam, jaki mam cel. Nie było nim, zostanie numerem "1". Było nim granie jak najlepszego tenisa. Wykorzystałam każdą swoją szansę - mówiła Polka tuż po zwycięstwie w wywiadzie dla Canal+, gdyż dzięki tej wygranej, wróciła na fotel liderki rankingu WTA.

Zobacz wideo Sportowcy w sejmie. "Nie wyrażałem zgody na poprzedni kierunek"

Zmiany w formacie WTA Finals. Organizacja potwierdza

Wszystko wskazuje na to, że w 2024 roku również zobaczymy Igę Świątek podczas WTA Finals, jednak zasady turnieju będę nieco inne niż dotychczas. Na oficjalnej stronie organizacji pojawiły się ważne informacje na temat planowanych zmian m.in. w kalendarzu obecnego sezonu, liczby turniejów, nagród pieniężnych dla graczy czy odświeżonego formatu właśnie WTA Finals.

Terminarz niedawno rozpoczętych rozgrywek obejmuje 45 tygodni, z czego w aż 41 z nich będą odbywać się turnieje rangi WTA 1000 lub 500, WTA Finals lub Wielkie Szlemy. W sumie, oprócz czterech turniejów Wielkiego Szlema, odbędzie się ponad 70 turniejów WTA w 30 krajach. Do tej pory w WTA Finals występowało osiem najlepszych zawodniczek rankingu, a w przypadku kontuzji którejś z nich na ostatnie miejsce w stawce wskakiwała kolejna tenisistka z tabeli. Od tego sezonu zasady finałów WTA i ATP zostaną ujednolicone.

Oznacza to, że udział w WTA Finals będzie miało zapewnionych siedem najlepszych zawodniczek rankingu, a ósme miejsce na turnieju powędruje do wielkoszlemowej mistrzyni z miejsc 8-20, która nie zdołała załapać się do najlepszej siódemki. Dotychczas było to niemożliwe. W takiej sytuacji potencjalna mistrzyni np. Australian Open, która doznaje dłuższej kontuzji i spada w rankingu WTA, nadal ma szansę wystąpić w finałach. To bez wątpienia ciekawe rozwiązanie i dodatkowa szansa dla tenisistek. Choć trudno wyobrażać sobie, by miała z niego skorzystać np. Iga Świątek, która nadal dominuje w światowym rankingu i na ten moment nie potrzebuje takiej "pomocy". 

Kilka tygodni temu organizacja wprowadziła również inną zmianę. Od teraz do rankingu zaliczane jest nie 16, a 18 najlepszych turniejów każdej z tenisistek. Co więcej, po zwycięstwach w turniejach rangi WTA 250, 500 czy 1000 zawodniczki będą otrzymywały właśnie taką liczbę punktów do rankingu. Wcześniej mogły liczyć kolejno na 280, 470 czy zaledwie 900 punktów.

Więcej o: