Po rozegraniu kwalifikacji w niedzielę rozpoczął się główny turniej Australian Open. Wywalczonego przed rokiem tytułu będzie bronił Novak Djoković, który w finale pokonał Stefanosa Tsitsipasa 6:3, 7:6(4), 7:6 (5), sięgając po dziesiąte w karierze zwycięstwo na kortach w Melbourne Park. Pokonany Grek w pierwszej rundzie tegorocznej rywalizacji miał zmierzyć się z Matteo Berrettinim. Starcie zapowiadało się jako największy hit tego etapu AO. Okazuje się, że finalnie nie dojdzie do tego pojedynku.
W niedzielny poranek tuż po rozpoczęciu głównej fazy 27-letni Włoch przekazał organizatorom Australian Open, że jest zmuszony wycofać się z turnieju. Powodem takiej decyzji jest kontuzja prawej stopy. To kolejny dramat Berrettiniego, który kilka miesięcy temu również zmagał się z urazem.
31 sierpnia zeszłego roku w drugiej rundzie US Open Włoch mierzył się z Arthurem Rinderknechem. Pierwszego seta Francuz wygrał 6:4, jednak druga partia nie została już dokończona. Przy stanie 5:3 dla Rinderknecha Matteo Berrettini ze względu na koszmarną kontuzję stawu skokowego postanowił przerwać mecz. Tenisista aż zawył z bólu. Od tamtej pory nie widzieliśmy go na kortach ATP. Wielkim powrotem miało być tegoroczne Australian Open, jednak rzeczywistość okazała się brutalna.
Matteo Berrettini przez urazy i problemy mentalne nie potrafi wrócić do kapitalnej formy, jaką prezentował chociażby w 2021 roku. Wówczas Włoch doszedł do finału Wimbledonu, w którym zmierzył się z Novakiem Djokoviciem. Co prawda Serb wygrał 6:7(4), 6:4, 6:4, 6:3, jednak Berrettini zaprezentował się bardzo solidnie, co zaowocowało 6. miejscem w rankingu WTA. Obecnie 27-latek plasuje się dopiero na 125. pozycji.
Miejsce Matteo Berrettiniego w głównej drabince Australian Open jako "szczęśliwy przegrany" z eliminacji zajął Zizou Bergs. To właśnie 24-letni Belg będzie rywalem Tsitsipasa w pierwszej rundzie AO. Starcie zaplanowano na poniedziałek.