Aryna Sabalenka (2. WTA) rozpoczęła sezon od startu w turnieju w Brisbane. Tam od początku imponuje formą, w trzech meczach straciła zaledwie dziewięć gemów i pewnie awansowała do półfinału. Na tym etapie zmierzyła się z rodaczką Wiktoria Azarenką (23. WTA).
Wiceliderka światowego rankingu dosyć gładko wygrała pierwszy set. Wykorzystując drugi break point, wyszła na prowadzenie 3:1. A w ósmym gemie po raz kolejny przełamała rywalkę, dzięki czemu zwyciężyła 6:2. Azarenka może żałować kilku prostych błędów, które okazały się kosztowne.
Od początku drugiej partii Sabalenka dalej miała wyraźną przewagę. Ale nie wykorzystała żadnego z trzech break pointów, to po czterech gemach było 2:2. W dodatku Azarenka zaczęła grać coraz lepiej i miała trzy szanse na przełamanie młodszej rodaczki. Ta skutecznie się obroniła, dzięki czemu prowadziła 5:4.
W następnym gemie na twarzy Azarenki pojawił się grymas bólu, co mogło oznaczać, że doznała kontuzji. Przez to jej sytuacja stała się jeszcze trudniejsza i nie udało jej się zrobić wiele więcej. Sabalenka wykorzystała pierwszą piłkę meczową i wygrała set 6:4.
W niedzielnym finale 25-latkę czeka bardzo trudne zadanie. Jej przeciwniczką będzie Jelena Rybakina (4. WTA), druga najwyżej rozstawiona zawodniczka turnieju. W zeszłym roku obie zawodniczki również zagrały ze sobą w meczu o tytuł w Australii, tyle że wielkoszlemowego Australian Open. Wtedy Sabalenka zwyciężyła 4:6, 6:3, 6:4.