Sabalenka i Djoković mogą zazdrościć Polakom. Nie mogło ułożyć się lepiej

Dominik Senkowski
Iga Świątek i Hubert Hurkacz
screnn TV

Moment powstania turnieju, jego zmieniony format, czas w sezonie - United Cup nie mógł ułożyć się lepiej dla polskich tenisistów. Iga Świątek i Hubert Hurkacz korzystają z tych okoliczności i właśnie awansowali do finału rozgrywek. I tak może być przez kilka najbliższych lat.

Turniej United Cup dopiero buduje swoją tożsamość, ale z punktu widzenia polskiego tenisa trzeba trzymać kciuki za to, by impreza utrzymała się w kalendarzu. Nie było bowiem lepszego dla nas momentu w historii dyscypliny na stworzenie podobnych zawodów, a do tego z tak korzystnym formatem. Praktycznie idealnie dopasowanym do polskiego tenisa.

Zobacz wideo "Rankingowa jedynka ciążyła Idze Świątek". Adam Romer wyjaśnia, z czym mierzyła się polska tenisistka

Polacy są już w finale United Cup edycji 2024 - w półfinale pokonali Francuzów 3:0, dzięki czemu poprawili wynik z pierwszej imprezy. Rok temu drużynowy turniej debiutował w kalendarzu i wówczas Polacy doszli do półfinału, w którym przegrali 0:5 z USA, późniejszym triumfatorem. Teraz Biało-Czerwoni sami zagrają o triumf.

United Cup to formuła rywalizacji idealnie skrojona pod polski tenis. Doczekaliśmy się przecież w ostatnich latach tenisistki wybitnej, której możliwości wydają się być nadal nieograniczone. A do tego mamy zawodnika, który jest nieco w cieniu koleżanki z reprezentacji, ale przecież trzy ostatnie sezony kończył w top 10 rankingu ATP.

Idealny czas na taki turniej

I właśnie w tym momencie władze światowego tenisa zdecydowały, żeby zmienić format przygotowań do Australian Open. Do 2019 roku na początku sezonu odbywał się Puchar Hopmana - turniej par mieszanych. Dobrze pokazaliśmy się w na nim dwa razy - w 2014 roku, gdy Agnieszka Radwańska i Grzegorz Panfil doszli do finału oraz w 2015, gdy Radwańska z Jerzym Janowiczem okazali się najlepsi. 

Potem nadeszły trzy edycje imprezy ATP Cup - drużynowych rozgrywek w tenisie męskim. Polacy nie mogli liczyć na większe sukcesy, bo Hurkaczowi brakowało trochę wsparcia od kolegów. Z kolei polskie tenisistki w tym czasie dwa razy awansowały do finałów Billie Jean King Cup, ale za każdym razem kalendarz wykluczał z decydujących występów Świątek.

W końcu przyszedł United Cup, który ma oficjalny charakter i za wyniki w nim przyznawane są punkty do rankingów ATP i WTA. Tu warto przypomnieć, że w Pucharze Hopmana rywalizowano jedynie i aż o prestiż. 

I Polacy na obecności United Cup korzystają, zwłaszcza w trwającej edycji. Moment w sezonie pozwala na występy i Świątek, i Hurkacza. Zmieniony format sprawia, że rozgrywane są tylko trzy mecze: singla pań, singla panów i mikst - już po dwóch spotkaniach drużyna może zapewnić sobie zwycięstwo. Tymczasem formuła zeszłorocznych zawodów była rozszerzona o dodatkowy mecz singla mężczyzn i kobiet - wtedy nie wszystko zależało od dwójki naszych najlepszych zawodników. 

Wielki półfinał

Korzystne okoliczności to jedno, ale trzeba też docenić, jak nasi zawodnicy potrafią to wykorzystać. W nocy z piątku na sobotę czasu polskiego Świątek była ponownie w opałach w starciu z Caroline Garcią. Po przegranym 4:6 pierwszym secie przypomniał się ich zacięty pojedynek z Pekinu z jesieni czy przegrana z Francuzką na turnieju w Warszawie w 2022 roku. Garcia znów grała agresywnie, atakowała drugi serwis Polki. Sposób, w jaki liderka rankingu podniosła się, był jednak imponujący - mocne 6:1, 6:1.

Świątek przyznała po meczu, że było jej o tyle łatwiej, iż wychodziła na kort przy stanie 1:0 dla Polski. Wcześniej Hurkacz pokonał Adriana Mannarino. - Na pewno było trochę łatwiej. Hubi rozegrał dzisiaj świetny mecz. Miał wszystko pod kontrolą. Miło było to oglądać. Ale mimo wszystko nadal skupiam się na sobie. Wiedziałam jednak, że nawet jeśli popełnię kilka błędów, będziemy mieli szansę w mikście i czułam się bezpieczniej - powiedziała Świątek. 

Ten półfinał ułożył się także korzystniej niż w ubiegłym roku z USA. Wtedy Świątek miała świadomość, jak drogo może kosztować reprezentację jej porażka z Jessicą Pegulą. Daniel Michalski nie był faworytem starcia z Francesem Tiafoe, Hurkacz także mógł spodziewać się problemów z Taylorem Fritzem. Dlatego sobotnia wygrana Hurkacza nad Mannarino była tym ważniejsza pod kątem awansu do finału.

Sabalenka czy Alcaraz są sami

W rozważaniach nad kształtem rozgrywek cieszy także miejsce rozgrywania tego turnieju. United Cup w Australii pozwala na większą liczbę polskich kibiców na trybunach. W Sydney w ramach spotkania półfinałowego widzieliśmy tłumy z polskimi flagami. To wsparcie, które niesie Biało-Czerwonych i oby poniosło także w niedzielnym finale. Naszymi rywalami będzie lepsza drużyna z pary Niemcy - Australia. Początek decydującego meczu w niedzielę od 7.30 rano czasu polskiego. Transmisja w Polsat Sport, relacja w Sport.pl. 

Patrząc w odleglejszą przyszłość - wiele wskazuje na to, że to dopiero początek sukcesów polskiej drużyny w tych rozgrywkach. Hurkacz ma dopiero 26 lat, Świątek jest od niego o cztery lata młodsza. Jeśli United Cup nie wypadnie z kalendarza, najbliższe edycje mogą dać polskim kibicom jeszcze dużo radości. 

Oczywiście, można wskazywać, że nie wszyscy zdecydowali się wystąpić w tegorocznych zawodach, a niektórzy nawet nie mogą - np. Aryna Sabalenka, bo Białoruś jest zawieszona z powodu wojny w Ukrainie. Białorusinka nie ma jednak tak mocnego partnera w kadrze, jak Świątek. Podobnie jak nieobecny dziś Carlos Alcaraz w zespole Hiszpanii, Jelena Rybakina w Kazachstanie, której drużyna nie zagrała czy nawet Novak Djoković, którego reprezentacja Serbii odpadła w ćwierćfinale. Ale to już nie problem Polaków. 

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...