349 dni czekaliśmy na powrót do tenisowej rywalizacji Rafaela Nadala, po tym jak dwanaście miesięcy temu nabawił się kontuzji biodra. Pierwsze mecze w Brisbane były bardzo obiecujące, gdyż tenisista z Majorki pokonał Dominica Thiema 7:5, 6:1 oraz Jasona Kublera 6:1, 6:2. W ćwierćfinale czekał go zdecydowanie najtrudniejszy test.
Rywalem 22-krotnego mistrza wielkoszlemowego był Jordan Thompson, który od początku dotrzymywał kroku bardziej utytułowanemu przeciwnikowi. Rafa pierwszego seta zdołał wygrać 7:5, mimo że jako pierwszy stracił serwis. W drugiej partii kilkukrotnie był bliski zwycięstwa. Miał aż trzy piłki meczowe - przy stanie 5:4 oraz dwie z rzędu w tiebreaku. Nie zdołał zamknąć spotkania, co kosztowało go porażce w trzecim secie 3:6.
Nadal w finałowej partii był dysponowany zdecydowanie gorzej. Nic dziwnego, gdyż zegar na korcie wskazywał, że pojedynek trwa już trzy godziny, a Hiszpan przez ostatnie dwanaście miesięcy nie był przyzwyczajony do takiej intensywności. W dodatku musiał poprosić o pomoc fizjoterapeuty. Niestety sprawa dotyczyła kontuzjowanego biodra. - To bardzo podobne miejsce do tego, które miałem kontuzjowane w zeszłym roku, ale inna sprawa. Czuję bardziej mięsień. W zeszłym roku dokuczało mi ścięgno. Czuję, że mięśnie są zmęczone - przyznał na konferencji prasowej hiszpański tenisista.
- Jestem oczywiście zmęczony i smutny w tym momencie, ponieważ miałem sporo swoich szans, ale sądzę, że grałem dobry mecz. Muszę zaakceptować każdą sytuację po takim roku za mną. To normalne, takie rzeczy się dzieją - stwierdził 37-latek, który został zapytany także o swoje samopoczucie przy okazji problemów zdrowotnych, gdyż już niedługo, dokładnie 14 stycznia, rusza pierwszy tegoroczny turniej wielkoszlemowy Australian Open.
- Muszę zobaczyć, jak obudzę się jutro rano. To znaczy, rozmawialiśmy przez te ostatnie dni, rozmawialiśmy o pozytywnych rzeczach, ale wiem, że po roku organizmowi trudno jest grać turnieje na najwyższym poziomie. Kiedy sprawy stają się coraz trudniejsze, nie wiesz, jak zareaguje twoje ciało. Muszę być otwarty na wszystko. Dla mnie nic się nie zmieniło. Sposób, w jaki podchodzę do wszystkiego, wcale się nie zmienił. Muszę zaakceptować wszystko takim, jakim jest. Jeśli coś się stanie, jeśli będę miał jeden problem w tej części ciała, muszę to zaakceptować - wyznał Rafael Nadal.
- Mam nadzieję, że to nie jest nic poważnego i będę miał szansę potrenować w przyszłym tygodniu i zagrać w Melbourne. Szczerze mówiąc, nie jestem teraz niczego pewien na 100 procent - podsumował hiszpański mistrz. Niestety nie są to zbyt optymistycznie słowa.