Tomasz Berkieta to w tej chwili największa nadzieja męskiego tenisa w Polsce. 17-latek rozegrał znakomity ubiegły sezon. W lipcu niespodziewanie awansował do ćwierćfinału juniorskiego Wimbledonu. Po drodze pokonał jednego z głównych faworytów tej imprezy Meksykanina Rodrigo Pacheco Mendeza. Odpadł jednak po porażce z Rosjaninem Jarosławem Deminem. Później Polak triumfował w juniorskim turnieju w Vigo. Sezon zakończył na 16. miejscu w rankingu juniorskim. Po Nowym Roku pojawiła się dobra wiadomość.
Organizacja ITF opublikowała najnowszą aktualizację światowego rankingu juniorów. Choć Berkieta ostatni raz na korcie wystąpił jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia w Monastyrze, to i tak zanotował awans aż o dziewięć pozycji. Jak to możliwe? Z list wykreśleni zostali zawodnicy powyżej 18. roku życia, którzy nie mogą już grać na poziomie juniora. Tym samym Polak zajmuje najwyższą w karierze siódmą pozycję. Wcześniej jego najlepszym osiągnięciem było miejsce 11.
Liderem juniorskich list jest rówieśnik Berkiety, Brazylijczyk Joao Fonseca. Zgromadził aż o 1259,25 punktów więcej od Polaka, mimo że rozegrał mniej turniejów. Nasz tenisista i tak może mieć ogromne powody do zadowolenia. Miejsce w pierwszej dziesiątce tego rankingu sprawia, że będzie wysoko rozstawiony w zbliżającym się juniorskim Australian Open, do którego został oficjalnie zgłoszony. Impreza odbędzie się w dniach 20-27 stycznia.
Osiągnięcie Berkiety wyróżnia się także na tle innych polskich tenisistów. 17-latek jest teraz na dużo wyższym poziomie niż Hubert Hurkacz, gdy był w jego wieku. Obecnie dziewiąty zawodnik rankingu ATP przed 18. rokiem życia nawet nie zbliżył się do czołowej dziesiątki juniorskiego zestawienia. Najwyżej plasował się na 29. miejscu.
Berkieta pod tym względem nie jest jednak najlepszy w Polsce. To samo siódme miejsce w 2014 r. zajmował Kamil Majchrzak, natomiast w 2008 r. dwa miejsca wyżej był Jerzy Janowicz. Lepiej spisywały się także nasze panie. Dla Igi Świątek najwyższym miejscem było piąte, ale ona juniorski Wimbledon wygrała, a potem szybko przeszła do gry z seniorkami. Z kolei Agnieszka Radwańska swego czasu była nawet liderką juniorskich list.