Wielka nadzieja chińskiego tenisa Qinwen Zheng momentami dzielnie walczyła z Igą Świątek, ale nie miała żadnych szans na sprawienie sensacji i przegrała gładko 2:6, 3:6. W United Cup, czyli nieoficjalnych mistrzostwach świata rozgrywanych w Australii, Polka znów wystąpiła w roli mistrzyni dającej rywalce lekcję i wygrała już setny mecz jako numer 1! A nam właśnie dała awans do półfinału.
Pod koniec roku 21-letnia Qinwen Zheng wygrała turniej w Zhengzhou, gdzie pokonała m.in. Sakkari i Krejcikovą. Następnie Chinka dotarła do finału WTA Elite Trophy w Zhuhai, czyli zawodów dla najlepszych tenisistek, które nie załapały się na WTA Finals. Mecz o tytuł przegrała z Beatriz Haddad Maią, ale wcześniej pokonała m.in. Vekić i Ostapenko, zebrała sporo punktów i znalazła się na najwyższym w karierze, 14. miejscu w rankingu WTA. I możliwe, że teraz w starciu z numerem jeden liczyła na zdobycz jeszcze bardziej spektakularną. Ale Iga Świątek na to nie pozwoliła. Najlepsza tenisistka świata w roli liderki rankingu WTA wygrała już setny mecz (a przez ten czas przegrała tylko 16).
Zheng nie dawano wielkich szans (sztuczna inteligencja szacowała, że na 80 proc. mecz wygra Świątek), mimo że Chinka jest w formie. Wcześniej w ramach United Cup pokonała 6:1, 2:6, 6:1 Czeszkę Marketę Vondrousovą i 6:4, 6:2 Serbkę Olgę Danilović. Mecz z Polką Chinka zaczęła mocno, jakby pokazując, że naprawdę wierzy w pierwsze w życiu zwycięstwo nad liderką światowego rankingu. Zheng od razu przełamała Igę, po chwili utrzymała swoje podanie i wyszła na 2:0. Ale następnego gema wygrała dopiero przy wyniku 2:6, 0:3, czyli po aż dziewięciu gemach z rzędu wygranych przez Świątek.
Świątek wygrywa, bo nie przestaje szukać poprawy
"Nie czuję totalnie tego serwisu" - mówiła Iga do trenera Tomasza Wiktorowskiego o swoim serwisie do środka kortu. To było przy stanie 5:2 w pierwszym secie. Świątek pewnie prowadziła, dominowała, a i tak szukała poprawy. Ten perfekcjonizm Polki sprawia, że nawet jeśli nie gra meczu genialnego, to i tak pewnie wygrywa. W tamtym gemie wygranym na 5:2 Świątek obroniła się przed przełamaniem, a nie obroniła się przed nim później - przy prowadzeniu 6:2, 3:1. Zheng walczyła i nie pierwszy raz była w stanie pokazywać przeciw najlepszej tenisistce świata niezły tenis. Ale tylko momentami, bo na więcej Iga jej nie pozwala. To był już piąty mecz Świątek - Zheng i jest już 5:0 dla Polki.
- 6:7, 6:0, 6:2 w czwartej rundzie Roland Garros 2022
- 6:4, 4:6, 6:1 w drugiej rundzie San Diego 2022
- 6:1, 6:4 w drugiej rundzie w Stuttgarcie w 2023 roku
- 3:6, 6:1, 6:1 w trzeciej rundzie w Cincinnati w 2023 roku
- i teraz 6:2, 6:3 w ćwierćfinale United Cup w Perth
Tak wygląda bilans meczów najlepszej polskiej tenisistki z najlepszą chińską tenisistką. Mówiąc słowami a nie liczbami - gdy tylko przychodzi dla Igi trudny moment, ona potrafi w tych meczach wrzucić wyższy bieg, krzyknąć "Jazda" i odjechać rywalce. Zresztą, nie tylko tej - takie (od)jazdy są znakiem firmowym Świątek.
Zheng potrafiła wyjść ze stanu 2:6, 0:3 na 2:6, 3:3, ale gdy Świątek na nowo się skoncentrowała i docisnęła, to po prostu szybko wszystko się skończyło.
Zwycięstwo Świątek jest już trzecim z rzędu w United Cup 2024 (po wygranych meczach z Brazylijką Haddad Maią 6:2, 6:2 i Hiszpanką Sorribes Tormo 6:2, 6:1) i 14. z rzędu, licząc serię zapoczątkowaną przez Igę w oficjalnych meczach jeszcze pod koniec poprzedniego sezonu.
Po wygranych turniejach w Pekinie i WTA Finals w Cancun, Świątek wyraźnie ma ochotę na kolejny triumf - tym razem w United Cup, w którym Iga świetnie uzupełnia się z Hubertem Hurkaczem. W swoim ostatnim wspólnym występie w mikście duet "HubIga" rozbił 6:0, 6:0 parę Sorribes Tormo/Davidovich Fokina. Stawką tamtego meczu było zwycięstwo nad Hiszpanią, bo wówczas Hurkacz przegrał swój singlowy mecz. Teraz Polska jest już pewna pokonania Chin bez względu na wynik miksta. A to dzięki temu, że przed zwycięstwem Świątek nad Zheng, Hurkacz (nr 9 w rankingu ATP) pokonał Zhizhena Zhanga (58 ATP) 6:3, 6:4.
Dzięki zwycięstwu nad Chinami Polska awansowała do półfinału i teraz przeniesie się z Perth do Sydney. Tam 6 stycznia o finał zagramy z Francją lub Norwegią.