Dominic Thiem (98. ATP) tego meczu z pewnością nie zapomni do końca życia. Słynny austriacki tenisista w kwalifikacjach do turnieju w australijskim Brisbane miał spore problemy z dużo niżej notowanym reprezentantem gospodarzy Jamesem McCabe'em (272. ATP), a i tak było to dla niego najmniejsze zmartwienie. Nagle obaj tenisiści znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Thiem niespodziewanie przegrał pierwszą partię 2:6 i próbował odwrócić losy pojedynku w drugiej partii. Nagle kibice zauważyli na korcie intruza. Był nim 50-centymetrowy wąż. By usunąć gada, wezwano ochronę. Szybko jednak zorientowano się, że to nie przelewki. Okazało się, że zawodnicy mieli do czynienia z nibykobrą siatkowaną - śmiertelnie jadowitym miejscowym gatunkiem. Musieli zatem opuścić kort.
Organizatorzy sprowadzili specjalistę od łapania węży. Dopiero on poradził sobie ze zwierzęciem i po 40 minutach przerwy można było wrócić do rywalizacji. Nagraniem z całej tej sytuacji podzielił się dziennikarz Gaspar Ribeiro Lanca na portalu X. "Tego nikt by nie wymyślił: 50-centymetrowy brązowy wąż - uważany za drugiego najbardziej jadowitego na świecie - przerwał mecz kwalifikacyjny Thiem - McCabe w Brisbane" - napisał.
Przerwa najwyraźniej bardziej wytrąciła z równowagi McCabe'a, bo Thiem zdołał wygrać drugą partię w tie-breaku, a następnie zwyciężył w trzeciej 6:4 i awansował do kolejnej rundy. - Naprawdę kocham zwierzęta, szczególnie te egzotyczne. Ale powiedzieli, że to naprawdę jadowity wąż, a był blisko dzieciaków od podawania piłek, więc to była naprawdę niebezpieczna sytuacja. To coś, co nigdy mi się nie przytrafiło i coś, czego na pewno nigdy nie zapomnę - powiedział po spotkaniu Austriak, cytowany przez portal tennisuptodate.com.
Przygoda z wężem nie rozkojarzyła Thiema również w kolejnym meczu. 30-latek w niedzielę uporał się z ostatnim konkurentem w kwalifikacjach Włochem Giulio Zepperim (135. ATP) i w pierwszej rundzie turnieju w Brisbane 2 stycznia zmierzy się z samym Rafaelem Nadalem (670. ATP).