Rafa Nadal od kilku dni jest już w Brisbane, gdzie wraca do rywalizacji w ATP Tour. Trenował już na głównym obiekcie Pat Rafter Arena z Holgerem Rune czy Andy'm Murray'em. To był jego ostatni test przed oficjalnym powrotem do tenisa po praktycznie straconym roku przez długą i złożoną kontuzję mięśnia biodrowo-lędźwiowego lewej nogi, która pojawiła się podczas Australian Open 2023. Uraz miał skazać go na nagłą emeryturę, ale po raz kolejny dała o sobie znać niezłomność 37-latka.
"Szczęśliwego roku 2024. Niech to będzie rok spokoju i obyśmy nigdy nie stracili nadziei. Pobyt tutaj to już zwycięstwo" - życzy swoim fanom Hiszpan "stojący przed monumentalnym i ekscytującym wyzwaniem", jak opisuje "Mundo Deportivo". Jedenaście miesięcy bez udziału w turnieju, ale dla Rafy Nadala nie ma rzeczy niemożliwych. Pokonał wszelkie przeszkody w postaci dolegliwości fizycznych. Większość z nich wynikała z kontuzji, ale także przewlekłego zwyrodnienia kości łódeczkowatej lewej stopy, na którą Hiszpan cierpi od urodzenia, ale w ostatnich latach jego kariery ból w nodze się nasilił. "To może być mój ostatni sezon. Tak, to prawdopodobnie mój ostatni rok, ale nie zamykam żadnych drzwi" - ostrzegał już jakiś czas temu.
Ze swojej obecnej pozycji 672. w światowym rankingu Nadal ostrożnie zapewnia, że "nie da się dziś myśleć o wygrywaniu turniejów. To rok bez bycia na torze, mimo że czuje się znacznie lepiej niż zaledwie miesiąc temu". W Brisbane Hiszpan gra dzięki zamrożonemu rankingowi dla kontuzjowanych graczy. Swój pierwszy mecz po powrocie zagra w deblu. Stworzy parę ze swoim wieloletnim kolegą Marciem Lopezem. Natomiast w singlu zagra najpewniej we wtorek 2 stycznia. Zna już także swojego rywala. Będzie nim Dominic Thiem, którego dwukrotnie pokonywał w finale Roland Garros.