Sezon 2023 stał pod znakiem dużej dominacji Novaka Djokovicia. 36-letni Serb wygrał trzy turnieje wielkoszlemowe - Australian Open, Roland Garros oraz US Open - a także triumfował w ATP Finals. Zwycięstwa w największych turniejach pozwoliły mu zarobić w tym roku blisko 16 milionów dolarów.
Do kwoty stałej za zwycięstwo w turnieju dochodzą także liczne premie za wyniki w turniejach ATP Masters 1000. Za 2023 rok Novak Djoković mógł liczyć na bonus w postaci 4,5 miliona dolarów, jednakże nie zostanie ona wypłacona. Dlaczego?
Turnieje rangi ATP Masters 1000 są obowiązkowe (z wyjątkiem Monte Carlo), a 36-letni Serb zagrał tylko w czterech z dziewięciu. Opuścił imprezy w Indian Wells, Miami, Madrycie, Toronto oraz Szanghaju, a regulamin cyklu ATP Tour dopuszcza jedynie trzy nieobecności w imprezach tej rangi. W stolicy Hiszpanii "Nole" nie zagrał z powodu kontuzji, ale jego brak w turniejach w Stanach Zjednoczonych ma już inne podłoże. Dziewięć miesięcy temu, w marcu, w Kalifornii oraz na Florydzie obowiązywał samorządowy zakaz wjazdu dla osób niezaszczepionych przeciwko COVID-19. Djoković, jak powszechnie wiadomo, nie zdecydował się przyjąć szczepionki, więc nie mógł wówczas przybyć na imprezy w Indian Wells oraz Miami. Restrykcje te zostały już zniesione, więc w przyszłym roku Serb najpewniej pojawi się w Stanach Zjednoczonych. Zresztą już we wrześniu rywalizował w Nowym Jorku, gdzie wygrał US Open.
Surowe zasady ATP odmawiające Djokovicowi części premii wywołały dyskusje i nie spodobały się niektórym fanom tenisa, którzy zaczęły mocno krytykować władze męskiego tenisa. "Z raportu wynika, że premia dla Djokovic za Masters została odjęta o 100 proc., ponieważ stwierdzono, że opuścił 3 wydarzenia Masters, w tym 2, w których chciał wziąć udział (Indian Wells i Miami), ale zabroniono mu grać w nich, ponieważ był nieszczepiony. Jak ATP w ogóle może sobie z tym poradzić?" - pisze jeden z oburzonych danów Djokovicia w mediach społecznościowych.