Za Novakiem Djokoviciem kolejny udany sezon. 36-letni Serb wygrał trzy turnieje wielkoszlemowe - Australian Open, Roland Garros oraz US Open - a także triumfował w ATP Finals, gdzie pokonał 6:3, 6:3 w finale Jannika Sinnera. Po raz ósmy w swojej karierze zakończył sezon na pierwszym miejscu rankingu mężczyzn, przebijając 400. tygodni na fotelu lidera.
Sukcesy przełożyły się także na jego zarobki. Łącznie w 2023 roku Djoković zarobił niemal 16 milionów dolarów (ponad 64 mln złotych), a w trakcie całej kariery przekroczył już kwotę 180 milionów dolarów (ponad 723 mln złotych), co jest najlepszym wynikiem w historii. "To historyczny król Midas ATP" - pisało "Mundo Deportivo".
Sukcesy Djokovicia nie byłyby możliwe, gdyby nie zespół ludzi pracujących z liderem rankingu ATP. W listopadzie władze tenisa doceniły jego szkoleniowca Gorana Ivanisevicia i nominowały go na trenera roku. Ivanisević miał silną konkurencję. W gronie kandydatów znaleźli się m.in. Juan Carlos Ferrero (trener Alcaraza), Craig Boynton (szkoleniowiec Hurkacza) czy Darren Cahill i Simone Vagnozzi (szkoleniowcy Sinnera). Ostatecznie nagroda trafiła do ostatnich z wymienionych, co nie przypadło do gustu Novakovi Djokoviciowi.
Serbski tenisista zabrał głos na ten temat za pośrednictwem InstaStories. - Gratulacje dla Darrena i Simeone za świetny sezon z Jannikiem. Goran, myślę, że musimy wygrać wszystkie turnieje wielkoszlemowe w jednym sezonie, abyś może (zaznaczam - może) został uznany za trenera roku. Pozycja lidera rankingu na koniec sezonu, trzy tytuły wielkoszlemowe, zwycięstwo w finałach ATP oraz tworzenie historii tego sportu nie jest wystarczające, mój drogi trenerze... - napisał Djoković.
W mediach społecznościowych pojawiły się słowa wsparcia dla Djokovicia.
W 2023 roku Jannik Sinner zdobył swój pierwszy tytuł ATP Masters 1000 w Toronto, a sezon zakończył na czwartej pozycji w światowym rankingu.