Furia na korcie. Andriej Rublow tłumaczy. Kuriozalnie

Andriej Rublow to czołowy tenisista świata, który ma za sobą najlepszy sezon w karierze, ale wciąż pozostaje nieco w tyle w porównaniu do największych gwiazd - wciąż nie może przebrnąć przez wielkoszlemowy ćwierćfinał. Na korcie jest bardzo emocjonalny. Częstym objawem tego jest furia i uderzanie rakietą o kolano, nie o kort, jak robi to większość graczy. Powód takiego zachowania tenisisty jest dość kuriozalny.

Miniony sezon był najlepszy w karierze Andrieja Rublowa. Rosjanin zwieńczył go w ATP Finals. Co prawda nie udało mu się wyjść z grupy - zanotował trzy porażki z Daniłem Miedwiediewem, Carlosem Alcarazem oraz Alexandarem Zverewem - ale zakończył sezon na piątym miejscu w rankingu mężczyzn. 

Zobacz wideo Dlaczego Hubert Hurkacz jest tak niedoceniany? "Ma pecha"

Tenisista tłumaczy napady furii na korcie. Boi się złamać rakietę

26-letni Rosjanin po raz pierwszy w karierze wygrał turniej rangi ATP Masters 1000. Stało się to w Monte Carlo. Ponadto doszedł do finału w Szanghaju, gdzie przegrał z Hubertem Hurkaczem, oraz półfinału w paryskiej hali Bercy. Szklanym sufitem wciąż jest jednak dla niego ćwierćfinał wielkoszlemowy. W tym sezonie aż trzykrotnie odpadał na tym etapie w Australian Open, Wimbledonie oraz US Open. W całej karierze zanotował aż dziewięć ćwierćfinałów w najważniejszych imprezach roku.

Andriej Rublow po raz pierwszy w karierze wygrał 56 meczów sezonie, stając się synonimem solidności, lecz niestety też wielokrotnie dał się poznać jako zawodnik bardzo impulsywny. Dał temu wyraz nawet podczas ATP Finals, gdy w trakcie meczu z Carlosem Alcarazem w wylewie frustracji kilkukrotnie uderzył rakietą w swoje kolano, a na korcie pojawiła się krew. To zresztą jego znak rozpoznawczy - nie łamie rakiet o kort, a uderza o kolano.

- Dlaczego kolana? Powody są dwa. Po pierwsze ze względu na rakiety. Jestem bardzo wybredny, ciężko mi znaleźć rakiety, które mi się podobają. Nawet jeśli są takie same, tylko dwie lub trzy z piętnastu rakiet, które wybrałem, będą dla mnie pasować Idealnie. Dlatego ciężko nimi rzucać, bo jeśli je złamię, będę musiał długo szukać równej rakiety - żartuje tenisista. - A to może zająć dużo czasu, więc wolę uderzać się w kolana, a nie rzucać nimi o kort - powiedział w wywiadzie dla championat.

- Po drugie, czasami mam do siebie taką złość, że już nie wiem, co zrobić, żeby zdać sobie sprawę, że muszę się obudzić. W takich chwilach jest to sposób na powiedzenie sobie: "Obudź się!. Mecz zaczął się pół godziny temu!" Po wybuchach złości czuję się winny, bo wiem, że są niepotrzebne, że w ogóle mi nie pomagają... ale w tym momencie nie wiem, co robić. Ta złość wynika z chęci zwycięstwa, ale czasami prowadzi do złej agresji - wyjaśnił Andriej Rublow. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA