Iga Świątek mówi "dość"! "Bijemy głową w mur"

- Jest trudno, choć mam nadzieję, że uda nam się jeszcze coś zmienić - mówi Iga Świątek w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Liderka światowego rankingu po raz kolejny uderzyła w organizację WTA, która bez konsultacji z zawodniczkami podejmuje decyzję m.in. w sprawie ilości rozgrywanych turniejów. Polka w imieniu wszystkich tenisistek narzeka i ma nadzieję na zmiany.

Iga Światek (1. WTA) oraz inne tenisistki w 2023 roku miały sporo powodów do narzekania. Wielokrotnie zawodniczki wspominały o niekorzystnych porach rozgrywania turniejów, słabej organizacji ważnych wydarzeń i napiętym kalendarzu WTA. Liderka światowego rankingu po raz kolejny publicznie uderzyła w światową organizację i dała do zrozumienia, że nie podoba jej się sposób działania organów zarządzających. 

Zobacz wideo Adam Małysz szczerze o zakończeniu kariery: Zastanawiałem się, co to będzie

Iga Świątek znów uderza w WTA. Nie pozostawiła złudzeń. "Frustracja i napięcia"

W kolejnym roku kalendarz WTA będzie jeszcze bardziej napięty, chociaż już od lat zawodniczki narzekają na brak czasu. Światowa organizacja m.in. zwiększyła liczbę turniejów obowiązkowych i tym samym odebrała tenisistkom i tak ograniczony czas na odpoczynek. Zdaniem Świątek WTA podejmuje decyzje, nie biorąc głosu stawki pod uwagę. 

- Jesteśmy, jako zawodniczki, niezadowolone z kalendarza na kolejny rok oraz tego, jak zwiększyła się liczba obowiązkowych turniejów i obostrzeń związanych z wycofywaniem się z nich. Chcemy to zmienić. Potrzebujemy większego balansu oraz czasu, żeby wrócić do domu. Czasami bijemy jednak głową w mur. Niektóre decyzje wyglądają na efekt obietnic wobec stron trzecich, federacji, organizatorów turnieju. My dowiadujemy się o nich po fakcie - przyznała Polka w rozmowie z "Rzeczpospolitą"

Liderka światowego rankingu przyznała, że chciałby raz na jakiś czas wrócić do domu, po prostu odpocząć i spędzić czas z bliskimi. Dzięki jej komfortowej sytuacji finansowej może m.in. zabrać bliskich ze sobą na wyjazd, ale nie każdą zawodniczkę jest na to stać. Zdaniem Świątek to powinno się zmienić. 

- Jest trudno, choć mam nadzieję, że uda nam się jeszcze coś zmienić – chociażby w zakresie zasad dotyczących wycofywania się z turniejów. Wiele zawodniczek wszystkie pieniądze odkłada raczej na opłacenie trenerów. Jest jednak różnica między zabieraniem rodziny ze sobą a powrotem do domu, kiedy można przeprać ubrania i spędzić czas w miejscu, gdzie się wychowało. Sama często tęsknię za Warszawą - dodaje Świątek. 

22-latka narzekała także na niezbyt komfortowe warunki turniejów, co spotkało ją m.in. w Cancun podczas WTA Finals. - Rywalizowałyśmy w warunkach, które nie były zbyt komfortowe. Decyzje WTA dostarczyły nam frustracji i napięcia - mówiła Świątek. Być może jej głos jako numeru jeden światowego tenisa dla organizacji WTA do myślenia. Na razie jednak się na to nie zapowiada. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA