Po raz drugi z rzędu Iga Świątek zakończyła tenisowy rok jako liderka światowego rankingu, ale okoliczności obu sezon są zupełnie inne. W ubiegłych dwunastu miesiącach Polka była absolutną dominatorką, co podkreśla jej passa 37 meczów bez porażki, podczas których zdobyła sześć tytułów z rzędu.
W tym roku lepsza od 22-latki z Raszyna była Aryna Sabalenka, która zgromadziła więcej punktów w rankingu Race. Białorusinka po US Open wskoczyła także na pozycję numeru jeden, ale piorunująca końcówka sezonu w wykonaniu Świątek pozwoliła odzyskać to miano na ostatniej prostej. W finale WTA Finals Polka pokonała 6:1, 6:0 Jessikę Pegulę. To jej pierwszy triumf w Turnieju Mistrzyń. - Sposób, w jaki wróciła po US Open, gdzie, jak sama przyznała, była zmęczona, był niesamowity. A potem wyciąga z kapelusza bilans 11:0 na koniec sezonu. Mam nadzieję, że będzie miała udane wakacje i przygotuje się na przyszły rok - ocenia na łamach oficjalnej strony WTA Martina Navratilova.
14-krotna triumfatorka wielkoszlemowa przeanalizowała także sposób gry polskiej zawodniczki, dzieląc się wskazówkami. - Moim zdaniem powinna się skupić na grze przy siatce. To znaczy, jej poziom się poprawił, ale w ataku wolejowym wciąż jest wiele do zrobienia, szczególnie w przypadku pierwszego woleja, przygotowawczego, który jest prawdopodobnie najtrudniejszym uderzeniem w grze - analizuje Navratilova. - Myślę, że właśnie tam może się najbardziej poprawić. Iga nadal ma tendencję do uciekania do linii końcowej, kiedy tak naprawdę powinna iść do przodu - dodaje.
- Iga nadal może zyskać jeszcze kilka mil na godzinę przy swoim serwisie. Jeszcze drop shot... Myślę, że miała jakieś dwa skróty przez cały rok. Kiedy to doda i użyje we właściwym czasie będzie jeszcze bardziej zabójcza - podsumowała legendarna amerykańska tenisistka.