W minionym tygodniu rozegrane zostały finały Billie Jean King Cup - dawniej Fed Cup - w którym wzięło udział dwanaście nacji. Turniej zakończył się ostatecznym triumfem reprezentacji Kanady. Niestety jedną ze słabszych ekip były Polki, które odpadły z rywalizacji już po pierwszym meczu fazy grupowej.
Polska ekipa osłabiona brakiem Igi Świątek wygrała tylko jeden z sześciu starć przeciwko reprezentantkom Hiszpanii oraz Kanady. Gorzej zaprezentowały się jedynie nacje Szwajcarii oraz Niemiec. W zespole naszych zachodnich sąsiadów doszło do dużego zgrzytu pomiędzy federacją a Tamarą Korpatsch. 73. zawodniczka świata, druga rakieta Niemiec nie została powołana na finały Billie Jean King Cup. Swoją historię oraz konflikt z federacją wyjaśniła w rozmowie z "Tennis Magazine".
- Jestem bardzo rozczarowana tą decyzją, smutno jest widzieć w finale zawodników z niższym rankingiem niż ja, ale Barbara Rittner [kapitan reprezentacji Niemiec - red.] twierdzi, że kiedyś odrzuciłam nominację w 2022 roku, co jest kłamstwem i bardzo źle mnie ocenia - powiedziała tenisistka. - Nigdy nie zostałam powołana. Kiedyś przy tej okazji, gdy Tatjana Maria odwołała swój występ z bardzo krótkim wyprzedzeniem, kapitan chciał mnie dowołać. Rozmawialiśmy przez telefon, powiedziałam, że czekałam na ten moment od lat, że moim wielkim marzeniem jest gra dla Niemiec. Ale wtedy miałam problemy z oddychaniem, czynność płuc była na 50 proc., więc z ciężkim sercem musiałam odmówić. Gdyby powołali mnie wcześniej, na pewno lepiej bym się przygotowała i przeprojektowała swój kalendarz - kontynuowała Korpatsch.
- Sprawia to wrażenie, że opuściłam zespół, do dziś jestem o to oskarżana i jest to wykorzystywane jako powód, aby nigdy więcej do mnie nie dzwonić, ale to wszystko jest tanią wymówką ze strony Federacji Niemieckiej - podsumowała niemiecka tenisistka, która ma za sobą najlepszy sezon w karierze. Awansowała na wspomniane 73. miejsce w rankingu kobiet, dzięki czemu jest drugą rakietą Niemiec po Tatjanie Marii (56. WTA). Wygrała także pierwszy turniej WTA Tour. Dokonała tego w rumuńskim Kluż.