Występ Stefanosa Tsitsipasa (6. ATP) w ATP Finals stał pod znakiem zapytania od początku pobytu w Turynie. Grek nie ukończył dwóch treningów z powodu problemów zdrowotnych i wydawało się, że może wycofać się jeszcze przed startem rywalizacji. Tak się jednak nie stało i 25-latek rozegrał w niedzielę mecz z Jannikiem Sinnerem (4. ATP), który przegrał 4:6, 4:6.
Dwa dni później zdecydował się wyjść na mecz z Holgerem Rune (8. ATP), jednak szybko okazało się, że nie była to dobra decyzja. Już na początku pierwszego seta, przy stanie 2:1 dla rywala, Grek poprosił o przerwę medyczną. Po chwili postanowił skreczować, nie chcąc pogłębić urazu.
Zazwyczaj w takich sytuacjach kibice reagują bardzo empatycznie i nagradzają zawodników, którzy nie są w stanie kontynuować gry, burzą braw. Tym razem było jednak zupełnie inaczej. Fani zgromadzeni na trybunach w Turynie wybuczeli Tsitsipasa. - Nie dziwi mnie ta reakcja kibiców, bo o kontuzji Tsitsipasa mówiło się jeszcze przed rozpoczęciem turnieju. To nie był uraz, którego nabawił się w trakcie meczu - podsumował w mediach społecznościowych Dawid Żbik, komentator tenisa w Eurosporcie. Zamieścił przy okazji nagranie pokazujące tę sytuacją.
Miejsce Greka w grupie Zielonej zajął Hubert Hurkacz (9. ATP). Polak mógł już mieć za sobą dwa spotkania fazy grupowej ATP Finals, ale będzie musiał zadowolić się tylko jednym. Zmierzy się w nim z Novakiem Djokoviciem (1. ATP), który we wtorek poniósł niespodziewaną porażkę z Sinnerem. Kwestię jego awansu do półfinału rozstrzygnie zatem mecz z naszym zawodnikiem.
Mecz Huberta Hurkacza z Novakiem Djokoviciem podczas ATP Finals w Turynie odbędzie się w czwartek 16 listopada o godzinie 14:30.