Ten półfinał WTA Finals zapowiadał się bardzo emocjonująco. Iga Świątek (2. WTA) zmierzyła się z Aryną Sabalenką (1. WTA), czyli zawodniczką, która na początku września odebrała jej prowadzenie w światowym rankingu. Polka potwierdziła jednak, że jest w znakomitej dyspozycji i pokonała światową "jedynkę" w dwóch setach. Spotkanie od początku toczyło się pod dyktando naszej tenisistki, która grała z ogromną pewnością siebie.
Przykładem mogą być znakomite zagrania, które wprawiały Białorusinkę w osłupienie. W jednej z akcji z końcówki pierwszego seta Świątek została zepchnięta przez rywalkę do ofensywy. Sabalenka chciała zdobyć punkt po uderzeniu bekhendem po linii, ale próba ta nie przyniosła jej powodzenia. Polka wyczuła jej intencje i znalazła się w idealnym miejscu, aby odegrać piłkę w taki sposób, że Białorusinka mogła tylko odprowadzić ją wzrokiem.
"To było wspaniałe" - rozpływał się komentator na nagraniu umieszczonym przez WTA w mediach społecznościowych. "Sabalenka liczyła, że zakończy ten punkt zagraniem po linii. Ale ona (Świątek - red.) czekała już w tym miejscu i odegrała w znakomity sposób" - dodała komentująca z nim dziennikarka.
Białorusinka nie miała również szans przy znakomitym uderzeniu Świątek na początku drugiej partii. Polka popisała się pewnym forhendem po linii, który wprawił rywalkę w osłupienie. Sabalenka mogła tylko rozłożyć ręce w geście bezradności.
Iga Świątek w finale rywalizacji w Cancun zmierzy się z Jessicą Pegulą (5. WTA). Obie zawodniczki w poprzednich spotkaniach nie straciły ani jednego seta, co sprawia, że walka o końcowe trofeum może być niezwykle emocjonująca. Mecz ten powinien rozpocząć się o godzinie 23:30 czasu polskiego.