Po porażce z Igą Świątek w Cancun Aryna Sabalenka może stracić prowadzenie w rankingu WTA. Białorusinka ma jednak znacznie większy problem związany z niepowodzeniami w najważniejszych spotkaniach. Presja zdaje się nadal blokować jej możliwości na korcie.
Aryna Sabalenka przegrała z Igą Świątek 3:6, 2:6 w półfinale turnieju WTA Finals. Tym samym aktualna numer jeden kobiecego rankingu żegna się z Cancun. Żegna się w słabym stylu po przeciętnym meczu w jej wykonaniu. Sabalenka po raz kolejny w tym sezonie okazała się słabsza w kluczowym spotkaniu. Jej przemiana w ostatnich miesiącach jest wyraźna, ale nadal niepełna.
Dobre złego początki
Turniej Mistrzyń to nie była najlepsza impreza w wykonaniu Aryny Sabalenki. Co prawda zaczęło się iść spektakularnie, bo od wyraźnej wygranej nad Marią Sakkari. Greczynka ugrała tylko gema. Potem jednak z punktu widzenia Białorusinki było coraz gorzej.
Najpierw porażka z Jessiką Pegulą, a następnie bardzo trudny, przerywany mecz z Jeleną Rybakiną. Ostatecznie wyrwała zwycięstwo Rybakinie, ale w obu tych spotkaniach grała znacznie poniżej swoich możliwości. W pojedynku ze Świątek widzieliśmy podobne oblicze liderki rankingu.
Jakie to oblicze? Niepewny serwis, dużo błędów, złych decyzji, przesadna agresja na korcie. Sabalenka bardzo rzadko zwalnia rękę i jeśli jej celownik jest źle ustawiony to pomyłki można liczyć w dziesiątkach. Nie było widać w jej grze żadnego elementu, za pomocą którego mogłaby wejść na wyższy poziom.
To zapewno wywoływało frustrację, która doprowadziła do zniszczenia rakiety w trakcie meczu z Polką, wielu gestów irytacji i złych emocji wypisanych na twarzy tenisistki.
Słodko-gorzki sezon
W poniedziałek Aryna Sabalenka może stracić prowadzenie w rankingu WTA. Wszystko zależy od tego, czy Iga Świątek zdoła pokonać w finale Turnieju Mistrzyń Jessicę Pegulę. Polka w piękny sposób zrewanżowała się Białorusince za zeszłoroczne niepowodzenie na WTA Finals 2022 w Fort Worth - także w półfinale.
Sabalenka ma jednak większy problem niż utrata numer jeden. Od momentu, gdy została pierwszą tenisistką świata, jeszcze w trakcie US Open, gra - z wyjątkiem wspomnianego meczu z Sakkari - poniżej swojego potencjału. Jakby ten plecak pełen oczekiwań, presji związanej z nową rolą, ważył dla niej zbyt dużo.
Na nowojorski finał przeciwko Coco Gauff wyszła już świadoma, że po turnieju zajmie miejsce Igi Świątek w rankingu WTA. Ta okoliczność prawdopodobnie przyczyniała się do porażki Sabalenki w meczu o tytuł w Nowym Jorku. Potem przyszedł przeciętny występ w Pekinie, gdzie przegrała z Rybakiną. Teraz w Cancun zagrała znów poniżej oczekiwań, przede wszystkim własnych.
Ten sezon jest dla Aryny Sabalenki wyraźnie słodko-gorzki. Z jednej strony nikt nie ma wątpliwości, że tenisistka z Mińska wskoczyła na poziom, o którym zawsze marzyła. Zdobyła pierwszy tytuł wielkoszlemowy w singlu w karierze (Australian Open). W żadnym z czterech turniejów Wielkiego Szlema nie zeszła poniżej półfinału. Po US Open zasłużenie została nową numer jeden.
Co dalej?
Kłopot w tym, że pozycję w rankingu zaraz może stracić, a nadal nie potrafi wygrywać tych najważniejszych spotkań. Z wyjątkiem Melbourne Aryna Sabalenka w ciągu ostatniego roku przegrała: w finale WTA Finals 2022, półfinale Roland Garros (mając piłkę meczową), półfinale Wimbledonu (będąc o włos od wygranej), finale US Open (mimo wygranego pierwszego seta) i półfinale WTA Finals 2023.
Widać wyraźny problem mentalny w momencie, gdy Sabalence przychodzi mierzyć się w decydujących pojedynkach, a dodatkowo po US Open generalnie nie jest w stanie odnaleźć się najlepiej na korcie. Być może utrata prowadzenia w rankingu skończy się dla niej nawet korzystnie, bo spadnie presja, oczekiwania znów będą mniejsze. Ale czy na pewno?
Kolejny sezon Białorusinka zacznie znów z nowej pozycji. W styczniu pierwszy raz w karierze będzie bronić tytułu wielkoszlemowego. W Melbourne ma do obrony aż 2000 punktów i świadomość, że każde potknięcie może sprawić, że Świątek odskoczy jej jeszcze bardziej. A potem przyjdą turnieje w USA, gdzie także osiągała wiosną świetne wyniki, które zgodnie z zasadami tworzenia rankingu najlepiej powtórzyć.