Iga Świątek szczęśliwa i szczera. Tak skomentowała awans do finału WTA Finals

- To był zarówno najtrudniejszy, jak i najfajniejszy mój mecz na tym turnieju. W końcu mogłam wam pokazać moją grę, a przez cały tydzień nie było to łatwe - mówiła Iga Świątek tuż po tym, jak w półfinale WTA Finals ograła Białorusinkę Arynę Sabalenkę 6:3, 6:2. - Wynik nie pokazuje tego, jak trudne to było spotkanie - przyznawała 22-letnia polska tenisistka.
Iga Świątek po wygranej z Aryną Sabalenką na WTA Finals
screen / Canal+

To był prawdziwy koncert Igi Świątek w półfinale WTA Finals. Polka rozegrała najprawdopodobniej najlepszy mecz w tym sezonie i ograła swoją największą rywalkę - Białorusinkę Arynę Sabalenkę 6:3, 6:2, dzięki czemu awansowała do WTA Finals i w poniedziałek może wrócić na pozycję liderki światowego rankingu. Nic więc dziwnego, że po zakończeniu tego spotkania Świątek była w znakomitym humorze.

Zobacz wideo Iga Świątek rozbawiona pytaniem od dziewczynki trenującej tenis. "Mój Boże, też bym chciała się dowiedzieć"

Świątek szczęśliwa po wygranej z Sabalenką. "Wynik tego nie pokazuje"

- Jestem niezwykle szczęśliwa - nie ukrywała Iga Świątek w wywiadzie przeprowadzonym na korcie tuż po ostatniej piłce spotkania z Sabalenką. - To był zarówno najtrudniejszy, jak i najfajniejszy mój mecz na tym turnieju. W końcu mogłam wam pokazać moją grę, a przez cały tydzień nie było to łatwe. Dlatego cieszę się, że dzisiaj mogłam zaprezentować się z lepszej strony. Wynik nie pokazuje tego, jak trudne to było spotkanie. Niby jest 6:3, 6:2, a tak naprawdę każdy punkt był tu niezwykle ważny - przyznawała.

Polka została zapytana, jaki był jej sposób, by zaprezentować się z tak dobrej strony. - Chciałabym być "obecna" przy każdej piłce, nie oddawać Arynie żadnych darmowych punktów. Walczyłam o wszystko, ale tak naprawdę czasami trudno jest powiedzieć, dlaczego grało się tak dobrze - stwierdziła uczciwie 22-latka. 

W poniedziałkowym finale WTA Finals Iga Świątek zmierzy się z Amerykanką Jessicą Pegulą, która także awansowała do decydującego spotkania z kompletem wygranych. 

- Jessie to świetna zawodniczka, która w pełni zasługuje na grę w finale. Wiem, że nie będzie łatwo, mieliśmy niezłą bitwę w Montrealu, teraz będzie czas na kolejną. To tenisistka, która jest bardzo solidna i jest w stanie wszystko znieść mentalnie, więc postaram się po prostu zagrać na swoje sto procent - komplementowała przeciwniczkę Polka.

"Dzisiejszy mecz bez dwóch zdań był ładniejszy niż jakikolwiek inny, który tu zagrałam"

Później jeszcze Iga Świątek rozmawiała z Klaudią Jans-Ignacik z Canal+ Sport, która zapytała naszą tenisistkę, czy rozgrywała sobie w głowie przez ten dzień akcje, które rozegra od stanu 30:30 w czwartym gemie, bo od takiego stanu wznowiono w niedzielę spotkanie. Świątek szybko zdołała przełamać Sabalenkę, co poprowadziło ją do wygrania pierwszej partii 6:3.

- Wiadomo, że niecodziennie jest tak, że rozpoczynamy następnego dnia mecz przy takim stanie, ale czułam się, jakbym po prostu zaczynała od nowa. Nie zastanawiałam się, jaki jest wynik. Wiedziałam, że często dobrze rozpoczynam mecze i mogę teraz z tego skorzystać - opowiadała Świątek. 

Polka i Białorusinka rozegrały z pewnością najlepszy mecz tego turnieju, a dużą rolę odgrywały tu dużo łagodniejsze warunki atmosferyczne w Cancun niż dotychczas. 

- Gdyby ten mecz był rozgrywany w środku sezonu to i tak byśmy powiedzieli, że dzisiaj wiało. Ale w porównaniu do poprzednich dni tutaj, to faktycznie dziś było bardzo spokojnie. Cieszę się, bo dzięki temu ten mecz był też taki fajny dla kibiców. Były dłuższe akcje, taktyczne rozegrania, a nie tylko staranie się, by zagrać w kort. Dzisiejszy mecz bez dwóch zdań był ładniejszy niż jakikolwiek inny, który tu zagrałam - przyznawała Iga Świątek, która nie ukrywała, że niedzielny mecz był dla niej znacznie trudniejszy niż wskazuje na to wynik.

- Nigdy nie jest łatwo przeciwko Arynie. Jeśli ktokolwiek myśli inaczej, to chyba nie widział ani jednego naszego meczu. Jest dużo fizyczności i mocnego grania, ale też emocji, bo wszyscy mówią o tej naszej rywalizacji. Z drugiej strony dla nas najważniejsze jest to, co pokażemy na korcie, a że nie było łatwo, to tym bardziej się cieszę - zakończyła polska tenisistka.

Mecz finałowy WTA Finals w Cancun Iga Świątek - Jessica Pegula w poniedziałek, nie przed godziną 22:30 czasu polskiego. Relacja na żywo w Sport.pl.

Więcej o: