Linette całkowicie zaskoczyła. Oto co powiedziała o WTA Finals. Szok

W ostatnich dniach jesteśmy świadkami kuriozalnych scen w meksykańskim Cancun, gdzie rozgrywane są WTA Finals. Silne burze, wiatr, zamoczone korty i łamiące się parasole to obrazki, które widzieliśmy w meczach Igi Świątek, Coco Gauff czy Aryny Sabalenki. W wywiadzie dla portalu WP SportoweFakty o sytuacji w Cancun wypowiedziała się Magda Linette, która ma w tej sprawie nieco inne zdanie niż większość opinii publicznej.

"W meksykańskim Cancun na byle jakim korcie postawionym naprędce 200 metrów od brzegu Morza Karaibskiego od tygodnia parodiowany jest tenis. Codziennie oglądamy absurdalne obrazki, więc sytuacja z sobotnimi półfinałami już pewnie nikogo nie dziwi" - pisał o meczu Igi Świątek z Aryną Sabalenką Łukasz Jachimiak ze Sport.pl. Zawodniczki wyszyły na półfinałowe stracie WTA Finals z kilku godzinnym opóźnieniem, po czym przez ulewę zeszły z kortu zaledwie po 19. minutach. Podobne obrazki widzieliśmy również we wcześniejszych spotkaniach.

Zobacz wideo Iga Świątek rozbawiona pytaniem od dziewczynki trenującej tenis. "Mój Boże, też bym chciała się dowiedzieć"

Linette oceniła wydarzenia z Cancun. "Nie do końca rozumiem"

Jeszcze kilka dni przed turniejem dziennikarze na bieżąco informowali o budowie obiektu w Cancun na WTA Finals, którą dokończono rzutem na taśmę. Kilkadziesiąt godzin przed rozpoczęciem turnieju widać było jedynie metalowe konstrukcje i pałętających się wokół pracowników. W trakcie trwania turnieju organizatorzy nie radzą sobie z burzami, przez co najlepsze tenisistki świata otulone w ręczniki pod parasolami czekają na wznowienie nieustannie przerywanych spotkań. Zawodniczki otwarcie krytykują organizację WTA za nieprofesjonalne przygotowanie zawodów.

Całą sytuację na łamach portalu WP SportoweFakty skomentowała Magda Linette. 31-latka przyznała, że nie należy do grona osób, które obwiniają za wszystko WTA i organizatorów turnieju. - Nie do końca rozumiem narzekania tenisistek. Oczywiście, na ich miejscu też bym była zdenerwowana pewnymi wydarzeniami, ale nie na wszystko mamy wpływ, jak na przykład na pogodę. O pewnych sprawach było jednak wiadomo długo wcześniej. Dochodzi do sytuacji, gdy zawodniczki są zaskoczone pewnymi faktami, jednak aby wiedzieć, wystarczyło po prostu przeczytać e-maila - powiedziała.

Oprócz tego zdaniem naszej tenisistki organizacja WTA nie jest obojętne na prośby i postulaty tenisistek. Linette niegdyś sama była członkiem Rady Zawodniczej, dzięki czemu mogła reprezentować je na oficjalnych spotkaniach federacji.

- Nie mam takiego odczucia. Zupełnie się nie zgodzę, że nie jesteśmy słuchane przez władze WTA. Czy jednak wszystko jest tak, jakbyśmy chciały? Też na pewno nie. Byłam w Radzie Zawodniczej i starałam się robić wszystko, co mojej mocy, żeby było tylko lepiej. My naprawdę spędzałyśmy wiele godzin na dyskusjach dotyczących problemów w kobiecym tenisie, sporo rzeczy udało nam się zrobić. Niestety, w mediach przebija się najczęściej krytyka i mówi się przede wszystkim o złych rzeczach - dodała Magda Linette.

Według planu organizatorów półfinał Iga Świątek - Aryna Sabalenka zostanie wznowiony w niedzielę 5 listopada najwcześniej o godz. 22:30 czasu polskiego. Obecnie Polka prowadzi 2:1, 30:30. Jeśli zwycięży, w finale zmierzy się z Jessicą Pegulą. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na żywo na naszej stronie internetowej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.