Hubert Hurkacz (11. ATP) w trzeciej rundzie turnieju ATP 1000 w Paryżu zmierzył się z Argentyńczykiem Francisco Cerundolo (21. ATP). Polak rozegrał kolejne bardzo dobre spotkanie i pokonał rywala 6:4, 6:3, meldując się w ćwierćfinale. Wywalczone punkty pozwoliły mu wykonać kolejny krok w kierunku ATP Finals, gdzie zostały już tylko dwa wolne miejsca. W czwartek przepustkę do Turynu wywalczył bowiem Stefanos Tsitsipas (6. ATP).
Sporo mogło wyjaśnić się po ostatnim meczu trzeciej rundy, w którym Holger Rune (7. ATP) zmierzył się z Danielem Altmaierem (54. ATP). Broniący tytułu Duńczyk jest głównym rywalem Hurkacza w walce o ATP Finals. Jego porażka znacząco zwiększyłaby szanse Polaka, jednak optymistyczny scenariusz się nie zrealizował. Rune zaprezentował się z dobrej strony i nie dał większych szans Niemcowi. Zanotował łącznie trzy przełamania, co pozwoliło mu wygrać 6:3, 6:3 i awansować do ćwierćfinału. Tam czeka go trudne zadanie w postaci meczu z liderem światowego rankingu Novakiem Djokoviciem (1. ATP).
W grze o ATP Finals zostało praktycznie trzech zawodników. Co prawda matematyczne szanse mają jeszcze Alex de Minaur (13. ATP) i Karen Chaczanow (15. ATP), ich strata do rywali jest całkiem spora. Obecnie najbliżej progu kwalifikacyjnego znajduje się Alexander Zverev (9. ATP). Niemiec pożegnał się już jednak z rywalizacją w Paryżu i teraz musi czekać na rozwój wydarzeń.
Rune po zwycięstwie z Altmaierem umocnił się na ósmym miejscu w rankingu ATP Race. Duńczyk ma na koncie 3460 punktów, co daje mu 215 punktów przewagi nad dziewiątym Hurkaczem (3245 pkt). Obaj zawodnicy mogą w Paryżu wyprzedzić Niemca, ale aby to osiągnąć Rune musiałby awansować do półfinału, a Hurkacz do meczu o tytuł.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Taki obrót spraw praktycznie rozstrzygnąłby kwestię uczestników finału sezonu. W lepszej sytuacji jest oczywiście Duńczyk, który po pokonaniu Djokovicia mógłby już kupować bilety do Turynu. Hurkacz musiałby jednak najpierw pokonać Grigora Dimitrowa (17. ATP), a w półfinale Tsitsipasa lub Chaczanowa. Biorąc pod uwagę dyspozycję Polaka, jest to całkiem prawdopodobny scenariusz, jednak wszystko wyjaśni się na korcie.
* - zawodnicy grający w dalszym ciągu w Paryżu