56 minut i koniec! Pozamiatane! Hubert Hurkacz zmiótł rywala z kortu

To był popis Huberta Hurkacza! Fenomenalnie dysponowany polski tenisista w 56 minut pokonał niegdyś dziewiątego zawodnika na świecie Roberto Bautistę-Aguta 6:3, 6:2 i awansował do trzeciej rundy turnieju ATP Masters 1000 w Paryżu. 26-latek z każdym kolejnym zwycięstwem zwiększa swoje szanse na grę w ATP Finals, a tak dysponowany może ograć każdego. Kapitalnie funkcjonował zwłaszcza jego forehand. Ponadto posłał 19 asów.

Dla Huberta Hurkacza każdy mecz w ostatnich dniach ma rangę "być albo nie być" w ATP Finals. W pierwszej rundzie turnieju w Paryżu pokonał Sebastiana Kordę 6:3, 6:7(6), 6:3, ale odczuwał już drobne dolegliwości fizyczne spowodowane intensywną grą w ostatnich tygodniach. Jednakże mogliśmy liczyć na kolejne zwycięstwo, zwłaszcza że poprzeczka w drugiej rundzie zawieszona była delikatnie niżej. Jego rywalem był Roberto Bautista-Agut sklasyfikowany na 66. miejscu w rankingu ATP. 35-letni Hiszpan, niegdyś dziewiąta rakieta świata, notuje najgorszy sezon od lat, a w ostatnich miesiącach pauzował z powodu kontuzji.

Zobacz wideo "To jest sprawa ponad wszelkimi podziałami". Nawet mimo zmiany rządzących

Ekspresowy awans Hurkacza. W godzinę rozprawił się z rywalem. Co za gra!

Polak od początku miał dużą przewagę w krótkich punktach - nie tylko przy swoim podaniu - więc maksymalnie skracał grę, chodząc do siatki. Wybierał na to często optymalny moment, co dało mu przełamanie już w czwartym gemie. I to do zera. Dzięki kolejności serwowania szybko zrobiło się 4:1. Prowadzący z przewagą breaka Hubert Hurkacz, świadomy sporej dawki meczów, jaką ma w nogach, grał dość ekonomicznie, głównie bazując na pierwszym uderzeniu oraz starając się nie wdawać w dłuższe wymiany, które tak uwielbia Hiszpan.

Sposób gry Bautisty-Aguta polega na rzemieślniczym przebijaniu z linii końcowej i czekaniu na kontrę. Polak kilka razy musiał ratować się serwisem przy stanie 30:30 lub równowadze, ale konsekwencja jego zagrań w trudnym momencie budziła uznanie. Po 32 minutach wygrał pierwszą partię 6:3. Zakończył ją trzema asami z rzędu. 

Pierwszym secie przede wszystkim bardzo dobrze funkcjonował forehand Hurkacza, czyli w teorii jest najsłabsze uderzenie z podstawowej tenisowej gamy. To właśnie kapitalny forehand po linii dał mu punkt na prowadzenie 40:0 na początku drugiej partii przy podaniu rywala! Momentalnie wykorzystał już pierwszego break pointa, wskakując na autostradę do kolejnej rundy. Sfrustrowany Hiszpan po nietrafieniu woleja, który oznaczał przełamanie, z bezradności rzucił rakietą o kort.

26-letni wrocławianin, wzorem pierwszego seta, skupił się wówczas głównie na swoim serwisie. Gemy returnowe traktował na próbie zdobycia szybkiego punktu, ale nie grał w nich zbyt starannie czy też nie marnował niepotrzebnie sił. W czwartym gemie drugiej partii Hiszpan wywalczył pierwszego break pointa w meczu, ale całą sytuację uratowały akcje serwis+forehand - takie rozwiązanie punktu w grze Hurkacza funkcjonowało w środę fenomenalnie.

Luźna ręka w gemach returnowanych dała mu kolejne przełamanie na 5:2. Zrezygnowany Bautista Agut nie stawiał oporu w ostatnim gemie, co oznaczało, że Hubert Hurkacz w mniej niż godzinę zameldował się w trzeciej rundzie - 6:3, 6:2. W niej zmierzy się z lepszym z pary Casper Ruud - Francisco Cerundolo. Wieczorem na korcie centralnym w paryskiej hali Bercy zamelduje się Holger Rune. Duńczyk jest największym rywalem Polaka w walce o ATP Finals. Zmierzy się z Dominiciem Thiemem. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.