Ależ Hurkacz był wściekły. Rzucał rakietą i gryzł koszulkę. Reaktywacja!

Łukasz Jachimiak
Hubert Hurkacz
screeny z Polsatu Sport

Huśtawkę nastrojów zafundował sobie i nam Hubert Hurkacz w pierwszej rundzie turnieju ATP 1000 w Paryżu. Polak pokonał Amerykanina Sebastiana Kordę 6:3, 6:7, 6:3, marnując pierwszą piłkę meczową w tie-breaku drugiego seta, do którego w ogóle nie musiało i nie powinno dojść. Ale wielkie brawa dla Hurkacza za to, że nie pękł. Mimo naprawdę trudnych okoliczności.

Rzucał rakietą, krzyczał i gryzł własną koszulkę - Hubert Hurkacz wściekał się, gdy uciekała mu wielka szansa na pewne zwycięstwo nad Sebastianem Kordą. Ale nie zrezygnował z dalszej walki. I to jest najważniejsze.

Zobacz wideo Iga Świątek rozbawiona pytaniem od dziewczynki trenującej tenis. "Mój Boże, też bym chciała się dowiedzieć"

Przy wyniku 6:3, 5:3 dla Hurkacza serwował Amerykanin. Nikogo więc nie zdziwiło, że mecz jeszcze się nie skończył. Ale po chwili, przy podaniu pewnego, wyraźnie lepszego Polaka, na pewno wszyscy oglądający to spotkanie byli zaskoczeni, że nagle Hurkacz wpadł w duże kłopoty. Korda, który przez cały mecz nie miał ani jednej szansy na przełamanie Hurkacza, nagle znalazł się na prowadzeniu 40:15. I wykorzystał już pierwszego breakpointa.

Hurkacz cierpiał

Przy wyniku 6:3, 5:5 i serwisie rywala, Hurkacz bardzo się zdenerwował i wyglądał na chyba jeszcze bardziej zmęczonego niż wkurzonego. Oparł się o bandę reklamową za kortem, przytrzymał się siatki oddzielającej trybuny od kortu i spuścił głowę. Na szczęście nie zrobił tego w sensie mentalnym.

Nawet w tie-breaku, w którym Korda prowadził aż 5-0 Hurkacz nie odpuścił. Wtedy wygrał sześć kolejnych punktów i przy prowadzeniu 6-5 miał meczbola. Niestety, trzy kolejne punkty wygrał 24. tenisista rankingu ATP i znów oglądaliśmy cierpienie Hurkacza. Po przegraniu seta Polak ze złości aż gryzł własną koszulkę. I skrajnie zmęczony zszedł do szatni na kilka minut przerwy.

Hurkacz reaktywacja!

Co w szatni zrobił Hurkacz - nie wiemy. Ale wygląda na to, że znalazł w sobie jeszcze duże pokłady i energii, i dobrego nastawienia mentalnego. W trzecim secie numer 11 światowego rankingu ATP znów był bardzo pewny. To był tryb Hurkacz reaktywacja!

Polak walczący o udział w ATP Finals znów, jak w pierwszym secie, serwował tak pewnie, że jego rywal nie miał ani jednego breakpointa. A sam Hurkacz wykorzystał okazję na przełamanie Kordy w ósmym gemie. I przy prowadzeniu 5:3 oraz własnym serwisie wykorzystał drugą - po tej zmarnowanej z tie-breaka - piłkę meczową.

W trzecim, decydującym, secie Hurkacz zagrał aż 17 kończących uderzeń i popełnił tylko pięć niewymuszonych błędów. Pokazał, że świetne nastawienie jest ważniejsze od zmęczenia spowodowanym tym, że zaledwie dwa dni temu grał finał turnieju w Bazylei. W całym spotkaniu Hurkacz miał 36 winnerów i 14 niewymuszonych błędów. Pokonał rywala, który też zagrał bardzo dobrze (30 winnerów i zaledwie sześć niewymuszonych błędów). Krótko mówiąc: zaimponował!

W kolejnej rundzie turnieju w Paryżu nasz najlepszy tenisista zmierzy się z 66. w rankingu ATP Hiszpanem Roberto Bautistem-Agutem. Hurkacz będzie potrzebował kolejnego zwycięstwa, by liczyć się w walce o grę w turyńskim mastersie, który skończy sezon. Aktualnie w rankingu ATP Race Polak jest dziewiąty, a we Włoszech zagra ośmiu najlepszych tenisistów bieżącego roku.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...