Magdalena Fręch (79. WTA) była rozstawiona w turnieju w Les Franqueses del Valles z "dwójką". W meczu otwarcia miała niespodziewane kłopoty, ale w późniejszych spotkaniach nie miała problemów z odprawianiem kolejnych rywalek. Finałowe spotkanie z Sarą Errani (107. WTA), czyli byłą piątą rakietą świata, przyniosło wiele emocji, ale też końcowy triumf naszej zawodniczki. 25-latka wygrała 7:5, 4:6, 6:4 i wywalczyła szósty tytuł ITF w karierze.
Kolejny sukces Polki przełożył się na wywalczenie cennych punktów do rankingu WTA. Dorobek Fręch zasiliło 140 punktów, a to pozwoliło jej ponownie przekroczyć granicę najlepszego miejsca w zestawieniu. W rankingu WTA Live 25-latka awansowała o 16 pozycji i aktualnie zajmuje 63. miejsce. Wcześniej jej "życiówką" była 66. lokata. Na oficjalne potwierdzenie ustanowienia nowego rekordu nasza zawodniczka musi jednak poczekać do 6 listopada.
Wszystko dlatego, że kolejna aktualizacja rankingu WTA zostanie opublikowana dopiero po zakończeniu WTA Finals. Szczegóły wyjaśnił w mediach społecznościowych autor profilu "Z kortu", specjalizujący się w tematyce tenisowej. - W latach 2020-2022, gdy nie rozgrywano WTA Elite Trophy ze względu na pandemię, ranking w tym okresie był normalnie aktualizowany co tydzień. Inaczej było choćby w 2019 roku, gdy odbywał się turniej "pocieszenia" w Zhuhai - czytamy.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
- Na stronie WTA można znaleźć archiwalne zestawienia sprzed czterech lat. Widać na nich, że wyniki za WTA Elite Trophy i inne turnieje, które były rozgrywane w tym czasie, dodano do rankingu dopiero po zakończeniu WTA Finals. Taki przypadek będzie zastosowany także i tym razem - dodano.
Polscy kibice w najnowszym zestawieniu mogą mieć też inny powód do radości. Po WTA Finals w meksykańskim Cancun na prowadzenie może wrócić Iga Świątek (2. WTA), jednak aby tak się stało, musi spełnić kilka warunków, a przede wszystkim osiągnąć lepszy wynik od Aryny Sabalenki (1. WTA).