Matthew Perry został znaleziony martwy w basenie z hydromasażem na terenie własnego domu w Los Angeles. Informacja o jego śmierci poruszyła niemalże cały świat. Wymownie zareagowała na nią Iga Świątek (2. WTA), która była wielką fanką 54-latka. Nie tylko ona mocno przeżyła tę koszmarną wiadomość.
Perry był wielkim fanem tenisa, a w przeszłości wielokrotnie gościł na trybunach podczas prestiżowych turniejów. Tak było m.in. gdy w ubiegłorocznym finale US Open Świątek pokonała Ons Jabeur (7. WTA). "Czy może być coś jeszcze bardziej ekscytującego?" - napisała podekscytowana Polka, nawiązując do legendarnej frazy, której często używał grany przez Matthew Perry'ego w serialu "Przyjaciele" Chandler Bing.
Jego śmierć mocno poruszyła również legendarną tenisistkę Chris Evert. "Byłeś jasnym światłem dla tak wielu. Będzie nam bardzo brakowało Twojego ciepła i humoru. Byłeś odważnym wojownikiem i zawsze pozostaniesz w naszych sercach" - napisała na Twitterze. Jeden z fanów zapytał 68-latkę o to, czy kiedykolwiek miała okazję poznać się z aktorem. "Matthew wziął udział w mojej imprezie tenisowej poświęconej zapobieganiu narkotykom i wspierał tę sprawę. Był hojny i kochał tenis!" - podsumowała.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Gwiazdor został znaleziony w basenie z hydromasażem przez swojego asystenta. Nadal nie są jednak znane przyczyny zgonu.
"Perry sobotniego poranka przez dwie godziny grał w pickleball. Po powrocie do domu miał rzekomo zlecić swojemu asystentowi jakieś zadania do wykonania. Ten, po dopełnieniu swoich obowiązków, wrócił do gwiazdora. Wówczas miał zobaczyć, iż Matthew leży w jacuzzi i nie reaguje, po czym wezwał odpowiednie służby. Perry prawdopodobnie utonął. Służby ratownicze miały przybyć na wezwanie w związku z zatrzymaniem akcji serca" - przekazał serwis TMZ.
Aktor przez lata walczył z uzależnieniem od narkotyków, alkoholu i środków przeciwbólowych. Kilka lat temu w jednym z wywiadów przyznał, że nie pamięta trzech lat na planie "Przyjaciół".