Pokaz siły Sabalenki. Taka demolka, że rywalka się rozpłakała

To był pokaz niezwykłej siły oraz rzadko spotykanej dysproporcji w turnieju dla najlepszych zawodniczek sezonu. Na inauguracje zmagań grupowych WTA Finals Aryna Sabalenka pokonała 6:0, 6:1 Marię Sakkari. Spotkanie potrwało raptem 76 minut, lecz mimo to tenisistki i tak zdążyły popełnić aż 10 podwójnych błędów. To pokazuje, jak trudno dostosować się do specyficznych, wietrznych, warunków w meksykańskim Cancun.
Aryna Sabalenka
Tennis Channel

W nocy z niedzielę na poniedziałek w meksykańskim Cancun rozpoczęło się WTA Finals z udziałem ośmiu najlepszych tenisistek tego sezonu. Już na inaugurację gry singlowej doszło do niespodzianki, gdyż Jessica Pegula pokonała w dwóch setach Eleną Rybakinę, ale nie mniejsza miała miejsce później, gdy na kort wyszły Aryna Sabalenka oraz Maria Sakkari.

Zobacz wideo Hitowa walka Bartmana?! "Ten człowiek powinien być zdyskwalifikowany"

Sabalenka odpaliła działa. Co za wynik

Dla Białorusinki to drugi turniej jako numeru jeden na świecie. Za pierwszym razem odpadła w ćwierćfinale w Pekinie ze wspomnianą już Rybakiną. Wciąż nie było wiadomo, jak udźwignie tę dodatkową presję, zwłaszcza że WTA Finals jeszcze nie wygrała - w zeszłym roku uległa w finale Caroline Garcii. Natomiast jej pierwsza rywalka - Maria Sakkari - do finałów dostała się głównie dzięki kontuzji Karoliny Muchovej, ale także obiecującej końcówki sezonu, triumfując w Guadalajarze.

Zmiennych ostatnich tygodni w wykonaniu obu zawodniczek nie było jednak widać na korcie, a sam wynik 6:0, 6:1 jest niespodzianką, jeśli chodzi o rangę turnieju, skoro spotykają się najlepsze tenisistki. Aryna Sabalenka była zdecydowanie lepsza w kluczowych punktach, gdyż wiele gemów było rozegranych na przewagi lub kończyło się, gdy rywalka miała na swoim koncie 30 punktów w gemie. Na korcie nie było aż tak dużej dysproporcji, jak wskazuje na to wynik, ale jednak mówi on sam za siebie i jest policzkiem dla Sakkari. Greczynka była niemrawa, brakowało jej determinacji. Po meczu w jej oczach pojawiły się łzy. Natomiast Sabalenka konsekwentnie robiła swoje i miała nawet dwie szanse, aby zakończyć ten mecz bez straty gema.

Zawodniczki miały problem z wietrznymi warunkami, których mogliśmy spodziewać się po tym, jak filmik w mediach społecznościowych pokazała Elena Rybakina. Ponadto główny obiekt zmagań położony jest nad morzem. Mimo raptem 13 gemów Białorusinka oraz Greczynka popełniły w sumie aż 10 podwójnych błędów serwisowych - po pięć każda. Ponadto pojawiło się także sporo niewymuszonych błędów - 16 Sabalenka oraz 19 Sakkari. 

- Mogę powiedzieć, że kilka dni temu widziałem w Boca Raton trening Sabalenki i naprawdę dobrze to wyglądało - mówił w rozmowie ze Sport.pl przed WTA Finals Piotr Sierzputowski. Wynik liderki rankingu w pierwszym meczu w Cancun jest potwierdzeniem jej wysokiej dyspozycji oraz najwyższym ambicji. Następny pojedynek stoczy z Jessiką Pegulą. 

Natomiast już w poniedziałek na kort wyjdzie Iga Świątek. Polka o godz. 23:00 polskiego czasu zmierzy się z Marketą Vondrousovą. W fazie grupowej zmierzy się także z Ons Jabeur oraz Coco Gauff

Więcej o: