29 października wystartuje tegoroczny WTA Finals z udziałem ośmiu najlepszych zawodniczek sezonu. W tym gronie znalazły się naturalnie Aryna Sabalenka oraz Iga Świątek. Gospodarzem imprezy będzie meksykańskie Cancun, o czym poinformowano dopiero we wrześniu. Już wtedy pachniało to prowizorką, ale na kilka dni przed turniejem sytuacja jest jeszcze gorsza.
Najpierw w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia zupełnie nieprzygotowanej stadionu, na którym miałyby się odbywać WTA Finals. Można na nich było zobaczyć częściowo ustawione rusztowania, z których powstają trybuny na prowizorycznym obiekcie. Sytuację w rozmowie z Canal+ Sport skomentował Tomasz Wiktorowski, trener najlepszej polskiej tenisistki. - Ważne jest, żeby wyrobili się na niedzielę, czyli na pierwsze mecze. Przypuszczam, że w okolicach soboty w nocy to będzie skończone - stwierdził szkoleniowiec.
Dalekie od ideału są także korty treningowe, co po przybyciu do Meksyku ukazała na swoim Instagramie Aryna Sabalenka. "Dwa korty treningowe na resztę tygodnia do soboty. Jeden specjalista od naciągu na miejscu. Łał. Dwa korty treningowe na resztę tygodnia dla czołowych zawodniczek naszego sportu. Co to jest?" - napisał szkoleniowiec liderki światowego rankingu.
Tenisowi fani są zbulwersowani sytuacją, która ma miejsce w Cancun, czego wyraz dają w mediach społecznościowych, głównie na Twitterze. "Zaczynam myśleć, że może być trochę prawdy w tym, że WTA ma kłopoty finansowe. To jest niedopuszczalne. Dziękuję za udostępnienie" - napisał jeden z nich. Warto pamiętać, że w WTA Finals występuje nie tylko osiem singlistek, ale także 16 zawodniczek, które rywalizują w grze deblowej. One też potrzebują miejsca do treningu.
"Mieli cały rok na przemyślenie i zaplanowanie tego wydarzenia SPECJALNIE dla najwyżej notowanych graczy na świecie i tak się stało. Dobra robota Steve Simon i WTA. Szczerze mówiąc, nie wiem, jak im się to udaje" - podsumowuje jeden z fanów.