Spełnia się najczarniejszy scenariusz dla WTA. Upadek

Powszechnie wiadomo, że WTA znajduje się w bardzo trudnej sytuacji finansowej, jednak nikt nie spodziewał się, że nawet najgorsze scenariusze przekroczą rzeczywistość. Według prezesa Kazachskiej Federacji Tenisowej organizacja tenisa kobiet jest na skraju upadku i jeśli nic się nie zmieni, to w 2026 r. ogłosi upadłość. Podał jedyne rozwiązanie na uratowanie instytucji kierowanej przez Steve'a Simona. - Liderzy ATP wiedzą, że w przypadku upadku WTA generowany byłby bardzo zły wizerunek tenisa - powiedział.

Od dłuższego czasu najlepsze tenisistki świata walczą o wyrównanie płac wobec męskich zmagań. Jednakże istotnym aspektem nie do przeskoczenia jest fatalny stan finansów WTA. Brak turniejów odbywających się w Azji od lat ze względu na pandemie COVID-19 i weto nałożone na Chiny w związku ze sprawą Shuai Peng wywarły ogromny negatywny wpływ na budżet WTA, która nie jest w stanie się odbudować.

Zobacz wideo Euro 2024 bez Polski? PZPN reaguje. "To jest najgorsze"

WTA grozi upadłość? Szef związku nie ma wątpliwości. Podał nawet datę

Bilety nie sprzedają się zbyt dobrze, coraz mniej miast stara się o organizację imprez, kwoty za prawa telewizyjne są obniżane ze względu na brak zainteresowania widzów. Sporo za uszami ma również sama organizacja, która w pogoni za jak największym zyskiem zapomina o najważniejszym - zawodniczkach, których potencjał marketingowy nie jest w żaden sposób wykorzystywany. Wręcz przeciwnie, są im rzucane kłody pod nogi w postaci np. lokalizacji WTA Finals. Tenisistki długo nie mogły doczekać się oficjalnego potwierdzenia, gdzie odbędzie się najważniejsza impreza sezonu. Ostateczny wybór padł na meksykańskie Cancun, co również było sporą kontrowersją, biorąc pod uwagę kalendarz zmagań. Ponadto w zeszłym roku finanse dla najlepszych w imprezie WTA Finals były ponad dwa razy niższe niż w analogicznym ATP Finals.

Według Jurija Polskiego, prezesa Kazachskiej Federacji Tenisowej, WTA kierowana przez Steve'a Simona jest na skraju upadku. Do tego stopnia, że rzekomo zakomunikowano wszystkim głównym członkom federacji prognozę, że jeśli nic się nie zmieni, w 2026 roku organizacja zbankrutuje i ogłosi upadłość. 

Podczas niektórych okresów w tym sezonie WTA Tour można było zobaczyć tygodnie z maksymalnie jednym lub dwoma wydarzeniami, przy czym turnieje rangi 250 zostały zredukowane do minimum z uwagi na niską rentowność. Aby to zrekompensować, organizuje się więcej wydarzeń WTA Masters 1000, podczas których próbowano zwiększyć nagrody i liczbę startujących zawodniczek, ale to okazało się jedynie pozornym rozwiązaniem. Podczas tego sezonu często zdarzało się, że zawodniczki z pierwszej setki rankingu grały w turniejach ITF ze względu na brak imprez kategorii WTA, w których mogłyby się zarejestrować.

Fuzja z ATP jedynym ratunkiem

Sytuacja, która zaprowadziła w ślepy zaułek, w którym jedynym rozwiązaniem może być ATP, czyli męski tenis i ewentualna fuzja z tym podmiotem - przynajmniej tak twierdzi Jurij Polskij. - Dla WTA ten ruch jest kwestią przetrwania, podczas gdy ATP traktuje to jako kwestię reputacji. Liderzy ATP wiedzą, że w przypadku upadku WTA generowany byłby bardzo zły wizerunek tenisa. Im idzie dobrze i mają komfortową sytuację ekonomiczną, z rezerwami finansowymi, funduszami emerytalnymi dla byłych zawodników i innymi korzyściami. Czas pokaże, na jakich warunkach może dojść do tej fuzji i w jakim stopniu ATP jest skłonne pomóc WTA - powiedział prezesa Kazachskiej Federacji Tenisowej, na łamach "Championat".

Zarzuty w stanowczy sposób odparł Steve Simon, twierdząc w oświadczeniu, że "fuzja z ATP nie jest rozważana". - WTA znajduje się w dobrej sytuacji finansowej, fuzja z ATP nie jest rozważana i jesteśmy podekscytowani naszą silną przyszłością, w której będziemy nadal rozwijać i rozszerzać kobiecy tenis. Na początku tego roku WTA ogłosiła wzrost wynagrodzeń dla zawodniczek o 400 milionów dolarów w ciągu najbliższych 10 lat, utrzymując WTA pozycję wiodącej organizacji sportowej kobiet na świecie - stwierdził szef WTA.

Ewentualna fuzja ATP z WTA oznaczałaby, że wciąż byłyby to dwie różne instytucje, ale być może spowodowałoby to więcej wydarzeń, podczas których rozgrywane byłyby jednocześnie turnieje kobiet i mężczyzn. - Istnieje niezaprzeczalna rzeczywistość, a mianowicie, że tenis męski generuje znacznie więcej uwagi mediów i dochodów niż tenis kobiet. ATP proponuje na przykład grupowanie praw telewizyjnych w celu sprzedaży ich w jednym pakiecie. Oznacza to, że każdy, kto chce kupić prawa telewizyjne do transmisji męskiego tenisa, będzie także kupował prawa do zmagań kobiet. Moim zdaniem robimy to, sztucznie zawyżając wpływ kobiecego tenisa, jak to już miało miejsce w przypadku nagród pieniężnych, wyrównując je pod względem niektórych turniejów - kontynuował Polskij.

Pomysły o połączeniu ATP oraz WTA pojawiają się od dłuższego czasu, a inicjatywę już podczas pandemii wspierali Rafael Nadal czy Roger Federer. Idea wróciła, gdy nad tenisem zaczęła wisieć groźba saudyjskich pieniędzy, które są bardzo atrakcyjne zwłaszcza dla kobiecej organizacji z uwagi na sytuację finansową

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.