Iga Światek (2. WTA) odpadła w 1/8 finału US Open i po turnieju straciła pozycję liderki rankingu WTA na rzecz Aryny Sabalenki (1. WTA). Polka przechodziła przez niezwykle trudny okres, gdy na etapie półfinału kończyła zmagania w Montrealu i Cincinnati, a później odpadała już w drugiej rundzie w Tokio. Była liderka światowego rankingu odegrała się w Pekinie i zdaniem francuskich dziennikarzy jest to dla niej przełomowy moment.
Świątek spadła z pierwszego miejsca w światowym rankingu, ale zdaniem dziennikarzy le10sport.com "nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa". Francuzi zauważają, że Polka kapitalnie zaprezentowała się w Pekinie, gdzie w finale pokonała Ludmiłę Samsonową (17. WTA) 6:2, 6:2 i do Aryny Sabalenki traci zaledwie 600 punktów w rankingu WTA.
W Chinach 22-latka udowodniła, że "jest wielką mistrzynią" i "zrobi wszystko, by wygrać" turniej WTA Finals. Meczem, który na nowo zbudował Świątek, ma być wygrane 6:2, 6:3 starcie z Coco Gauff (3. WTA) w półfinale zmagań. Tam wiceliderka światowego rankingu nie dała rywalce najmniejszych szans i miała powrócić na właściwe tory.
- Możemy pomyśleć o świetnych zawodnikach, którzy na przestrzeni lat stracili jedno lub dwa miejsca w rankingach. Zazwyczaj dobrze reagują. Pomyśl tylko o tym, jak Serena Williams grała po porażkach. to była "trasa zemsty", którą mogła odbyć w trudnych momentach swojej kariery. Myślę, że Iga zainspirowała się nią, gdy zmierzyła się z Coco Gauff - przekonuje Pam Shriver, czyli dawna numer trzy światowego rankingu.
Francuzi są przekonani, że przed WTA Finals to "Sabalenka jest w niebezpieczeństwie". Teraz to Świątek goni rywalkę i to ona będzie wywierać presję. Białorusinka ostatni raz wygrała w kwietniu w Madrycie i to ma być dla niej dodatkowym obciążeniem i jednocześnie przewagą Igi Świątek.
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.
Początek zmagań w WTA Finals zaplanowano na 29 października, a finał rywalizacji na 5 listopada. Osiem najlepszych zawodniczek na świecie będzie walczyć o tytuł w meksykańskim Cancun. W zeszłym roku wygrała Caroline Garcia (10. WTA), która w finale pokonała Arynę Sabalenkę 7:6(4), 6:4.