Niewiele ponad dwa lata temu Emma Raducanu sprawiła ogromną niespodziankę, wygrywając US Open w wieku 18 lat i to bez straty seta w całych zawodach. W drodze do tego triumfu brytyjska tenisistka pokonała m.in. Belindę Bencić, Marię Sakkari, a w samym finale Leylah Fernandez 6:4, 6:3. Był to pierwszy i póki co jedyny turniej wygrany w karierze przez Raducanu.
- Czasami myślę, że żałuję, że wygrałam US Open - wyznała Raducanu w kontekście tego, co spotkało ją po tym triumfie. W czerwcowym wywiadzie dla "The Sunday Times" stwierdziła, że ten sukces wręcz zahamował, a nie rozwinął jej karierę.
Od triumfu na nowojorskich kortach Raducanu wystąpiła w pięciu turniejach wielkoszlemowych i ani razu nie dotarła nawet do trzeciej rundy. Ostatni mecz rozegrała w kwietniu bieżącego roku w turnieju w Stuttgarcie, gdzie przegrała z Jeleną Ostapenko 2:6, 1:6. Jednak już od dłuższego czasu tenisistka zmagała się z kontuzjami nadgarstków i kostek, które przeszkadzały jej w osiągnięciu optymalnej formy.
Wydaje się, że po kilku operacjach najgorsze 20-latka ma już za sobą i powoli będzie wracała do gry. W mediach społecznościowych opublikowała nagranie z sali treningowej. "Wraca lepsza niż kiedykolwiek" - napisał jeden z kibiców pod filmikiem. "To na pewno" - odpisała krótko Raducanu.
Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl
Z racji na kończący się już sezon w kobiecym tourze Raducanu wróci do gry w przyszłym roku, co sama zapowiedziała w rozmowie z BBC. - Wrócę w przyszłym sezonie. W tym roku wszystkie turnieje wielkoszlemowe zostały już zakończone. Trudno było mi je oglądać, ale starałam się jak najdłużej pozostać na swojej linii i skupić się na regeneracji. - powiedziała.