Katarzyna Kawa (217. WTA) w pierwszej rundzie WTA 250 w Monastyrze spotkała się z rozstawioną z numerem trzecim Martiną Trevisan (38. WTA). Polka w trzysetowym boju zaskoczyła półfinalistkę Rolanda Garrosa z 2022 roku i ograła ją 6:3, 3:6, 7:5. Gigantyczna sensacja ucieszyła kibiców i dała nadzieje, że 30-latka powalczy w Tunezji o kapitalny wynik. Te marzenia szybko zweryfikowało kolejne spotkanie.
W drugim meczu Katarzyna Kawa zmierzyła się z kolejną Włoszką - Lucrezią Stefanini (125. WTA), która w pierwszej rundzie pokonała Camillę Rosatello (305. WTA) 5:7, 6:3, 6:1. Polka nie była faworytką i potwierdził to już początek meczu.
Kawa po słabych serwisach i oddaniu dwóch swoich podań przegrywała już 0:4. Jednak następnie była w stanie odpowiedzieć rywalce dwoma przełamaniami i zgarnięciem swoich podań, dzięki czemu doprowadziła do remisu 4:4. Stefanini za chwilę prowadziła już 5:4, a Polka serwowała i miała szansę utrzymać się w grze. Niestety przy swoim serwisie nie zdobyła żadnego punktu i przegrała seta 4:6.
Druga partia zaczęła się dla Kawy nieco lepiej, chociaż ta przegrywała już 0:2. 30-latka zdołała przełamać rywalkę i znów miała szansę na powrót do gry. Stefanini okazała się jednak mocniejsza i zaliczyła przełamanie powrotne, a później nie dała Kawie już żadnych szans. Polka była nieskuteczna i popełniała mnóstwo błędów, a Włoszka wygrała trzy kolejne gemy, całą partię 6:1, a mecz 2:0 w niecałą godzinę i 15 minut.
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.
Dla Katarzyny Kawy jest to koniec zmagań w Monastyrze, ale jedynie w grze pojedynczej. 30-latka w parze z Magdaleną Fręch (69. WTA) rywalizuje jeszcze w drabince deblistek. Tam już w czwartek 19 października zmierzy się z polsko-czeską parą Weronika Falkowska/Anna Siskova. To starcie rozpocznie się po 13:30 czasu polskiego.