Japończyk Shintaro Mochizuki ma zaledwie 20 lat i w rankingu ATP zajmuje dopiero 215. miejsce (najwyżej sklasyfikowany był w lipcu tego roku - na 192. pozycji). Dotychczas grał głównie w challengerach oraz turniejach niższej rangi. Jego największy sukces to triumf w juniorskim Wimbledonie w 2019 roku. Wtedy w finałowym meczu pokonał Hiszpana Carlosa Gimeno Valero 6:3, 6:2.
11 - tyle razy Shintaro Mochizuki dotychczas próbował wygrać mecz w turnieju rangi ATP Tour. Nigdy mu się nie udało. W tym sezonie próbował w Monachium, Roland Garros, Wimbledonie, Newport, Atlancie, Waszyngtonie, US Open oraz w Szanghaju. Za każdym razem to jego rywale cieszyli się ze zwycięstwa.
Teraz Shintaro Mochizuki po raz drugi w karierze zagrał w Tokio. Rok temu już w pierwszym meczu tego turnieju przegrał gładko z Amerykaninem Brandonem Nakashimą 3:6, 2:6.
W tegorocznej edycji rywalem Japończyka był 24-letni Tomas Martin Etcheverry (31. ATP). To Argentyńczyk był zdecydowanym faworytem spotkania. Tymczasem już w pierwszym secie Shintaro Mochizuki pokazał klasę - ani razu nie przegrał swojego gema serwisowego, raz przełamał rywala i to zdecydowało o jego wygranej 6:4.
Druga partia była pasjonująca. Przy stanie 5:5 Tomas Martin Etcheverry przegrał swój gem serwisowy. Japończyk serwował, by wygrać mecz. Przegrał jednak swoje podanie do 15 i doszło do tie-breaka. Był on bardzo wyrównany. Japończyk prowadził 3:0, ale potem rywal doszedł do głosu i był remis 5:5. Dwie ostatnie piłki spotkania wygrał jednak Shintaro Mochizuki i mecz 6:4, 7:6.
Japończyk był bardzo szczęśliwy po wygraniu spotkania przed własną publicznością i nie krył wzruszenia. Usiadł na krzesełku, rozpłakał się i zakrywał twarz ręcznikiem.
Shintaro Mochizuki w kolejnej rundzie czeka nie lada wyzwanie. Zmierzy się bowiem z rozstawionym w turnieju z "1", obrońcą trofeum - Taylorem Fritzem (10. ATP).
Amerykanin pokonał w pierwszym meczu Brytyjczyka Camerona Norriego (18. ATP) 6:4, 6:3.