Hubert Hurkacz w finale turnieju w Szanghaju! To był doskonały występ naszego tenisisty w meczu półfinałowym z Sebastianem Kordą (6:3, 6:4). Polak ma spore szanse na tytuł w Chinach, a co najważniejsze - znów gra na miarę swojego potencjału.
Polski tenisista znakomicie czuje się w Szanghaju, co udowodnił w sobotę. W półfinale był prawie bezbłędny. Podejmował wiele dobrych decyzji na korcie, utrzymywał koncentrację, dzięki czemu rywal nie miał zbyt wielu szans w tym meczu.
Przełomowy gem
Kluczowy okazał się szósty gem pierwszego seta. Wtedy to Hurkacz przełamał Kordę i podwyższył na 4:2. Zaskoczył przeciwnika zmiennością uderzeń. W tamtym gemie posłał fantastycznego dropszota, wcześniej udanie przelobował Amerykanina. Korda nie był w stanie odgadnąć, co Polak pokaże w kolejnych wymianach. Od tamtego momentu rosła przewaga Hurkacza.
Nasz zawodnik dodatkowo bardzo dobrze serwował. W całym mecz nie dał się ani razu przełamać. Więcej - przeciwnik nie doczekał się nawet jednej szansy na przełamanie. Gdy kilka razy w gemach serwisowych Hurkacz pojawiał się wynik 30:30, Polak przyspieszał podaniem, trafiał celnie zaliczając kolejne asy.
Można odnieść wrażenie, że gdyby w sobotę obaj tenisiści mieli rywalizować do pięciu wygranych partii, to i tak Hubert Hurkacz nie straciłby ani jednego seta. Cieszy świetna forma Polaka, którą pokazuje od kilku dni w Chinach. Nasz zawodnik nie zawsze jest w stanie grać na miarę pełni swojego potencjału. Gdy jednak wchodzi na swój najwyższy poziom, widzimy tenisistę godnego TOP 10 rankingu ATP, a może nawet wyżej.
Sebastian Korda z kolei nie wyglądał jak zawodnik, który był rewelacją tegorocznego turnieju w Szanghaju. 26. dziś tenisista świata wyeliminował w ostatnich dniach m.in. półfinalistę US Open Bena Sheltona czy byłego lidera rankingu Daniła Miedwiediewa. Amerykanie od lat podkreślają, że 23-letni Korda to jeden z największych talentów tenisowych w ich ojczyźnie. W półfinałowym starciu z Hurkaczem był jednak wyraźnie bezradny.
Walczy o ATP Finals
Dla 26-letniego reprezentanta Polski to trzeci finał imprezy ATP 1000 w karierze. Dwa lata temu wygrał w Miami z Jannikiem Sinnerem, rok później przegrał w decydującym spotkaniu z Hiszpanem Pablo Carreno-Bustą. Turniej w Szanghaju to także jeden z jego najlepszych występów w tym roku.
Sebastian Korda, Thanasi Kokkinakis, Fabian Marozsan, Zhang Zhizhen, Hsu Yu-hsiou - to rywale, których Hubert Hurkacz wyeliminował na drodze do finału chińskiego turnieju. Stawka może nie najmocniejsza, ale trzeba docenić, że wywiązał się z roli faworyta w każdym z tych spotkań.
W Szanghaju nie brakowało niespodzianek, bo oprócz Miedwiediewa z turniejem dość szybko pożegnał się także wicelider rankingu Carlos Alcaraz. Z kolei numer jeden Novak Djoković nie zdecydował się przylecieć do Chin. W drugim półfinale tej imprezy zmierzą się wspomniany Bułgar Dimitrow i Rosjanin Andrej Rublow.
Dla Hurkacza występ w Szanghaju jest tym ważniejszy, że nadal walczy o prawo gry w imprezie kończącej sezonu ATP Finals. W przypadku wygranej w niedzielnym finale awansuje w rankingu ATP Race na 11. pozycję. W Turnieju Mistrzów w Turynie rywalizować będzie ośmiu najlepszych zawodników obecnego sezonu. Zawody we Włoszech ruszają 12 listopada. Końcówka sezonu zapowiada się pasjonująco.