Hubert Hurkacz (17. ATP) pewnie dotarł do półfinału ATP 1000 w Szanghaju. Teraz na jego drodze stanie Sebastian Korda (26. ATP), a więc syn legendarnego Petra Kordy, zwycięzcy turnieju wielkoszlemowego i byłego wicelidera rankingu ATP. Amerykanin przeszedł długą i wyboistą drogę, by znów wrócić do grona najlepszych po kontuzji, jakiej doznał w tegorocznym Australian Open. Wówczas zdążył wyeliminować w IV rundzie Hurkacza, ale już w ćwierćfinale poddał spotkanie. Nieco więcej o powrocie do zdrowia opowiedział na konferencji prasowej w Szanghaju.
Korda nabawił się urazu nadgarstka, przez który pauzował ponad trzy miesiące. Do gry wrócił dopiero pod koniec kwietnia przy okazji imprezy w Madrycie, ale był daleki od optymalnej formy. Cały czas narzekał też na problemy ze zdrowiem i regularnie wycofywał się z turniejów, co było dla niego frustrujące.
- Właściwie to kontuzja zaczęła mi doskwierać już w zeszłym roku, mniej więcej w październiku. Walczyłem z nadgarstkiem i kiedy wydawało się, że problemy ustępują, to znów powracały, szczególnie podczas treningów. Dolegliwości nasiliły się przed Australian Open. Kiedy zacząłem grać do trzech wygranych setów, to w wielu meczach byłem bombardowany serwami, na co musiałem odpowiadać forhendem. I właśnie wtedy ból był najsilniejszy - wyjawił, cytowany przez oficjalną stronę ATP.
- Od tego momentu zaczęła się długa droga po zdrowie. Nie grałem przez trzy miesiące i po prostu musiałem uczyć się wszystkiego na nowo. Właściwie w każdym treningu, przy każdym forhendzie modliłem się, żeby przestało mnie boleć, ale było inaczej - kontynuował.
Korda zdradził, że obecnie jego woleje czy właśnie forhendy pozostawiają wiele do życzenia, co wynika z długiej przerwy spowodowanej kontuzją. - Muszę po prostu rozegrać więcej meczów, więcej treningów i mam nadzieję, że wszystko wróci do normy. Czuję, że wracam do gry na wysokim poziomie i wierzę, że rezultaty wkrótce przyjdą - zakończył.
Wydaje się, że już w turnieju w Astanie tenisista złapał przysłowiowy wiatr w żagle, bo doszedł aż do finału imprezy. Dobrą passę kontynuuje też w Szanghaju. W drodze do półfinału pokonał m.in. trzecią rakietę świata, Daniiła Miedwiediewa czy wschodzącą gwiazdę tenisa, Bena Sheltona (20. ATP). To właśnie wygrana z Amerykaninem zapewniła mu awans do półfinału.
Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl.
Mecz Kordy z Hurkaczem odbędzie się już w sobotę 14 października, nie wcześniej niż o godzinie 10:30. Teoretycznie to Polak będzie faworytem, ale Amerykanin pokazał, że ma sposób na naszego tenisistę. Pokonał go przecież we wspomnianym Australian Open. Z kolei Hurkacz też w przeszłości był w stanie wygrać z rywalem. Triumfował w finale na Florydzie w 2021 roku.