Rywal Hurkacza przeszedł piekło. "Musiałem uczyć się wszystkiego na nowo"

Już w sobotę Hubert Hurkacz zagra z Sebastianem Kordą o finał ATP 1000 w Szanghaju. Niewątpliwie Amerykanin będzie bardzo zmotywowany, by pokonać naszego tenisistę. Tym bardziej że życie nie rozpieszczało go w tym roku. W styczniu doznał poważnej kontuzji, która wyeliminowała go z gry na kilka miesięcy. - W każdym treningu, przy każdym forhendzie modliłem się, żeby przestało mnie boleć, ale było inaczej - wyjawił.
China Tennis Shanghai Masters
Fot. Andy Wong / AP Photo

Hubert Hurkacz (17. ATP) pewnie dotarł do półfinału ATP 1000 w Szanghaju. Teraz na jego drodze stanie Sebastian Korda (26. ATP), a więc syn legendarnego Petra Kordy, zwycięzcy turnieju wielkoszlemowego i byłego wicelidera rankingu ATP. Amerykanin przeszedł długą i wyboistą drogę, by znów wrócić do grona najlepszych po kontuzji, jakiej doznał w tegorocznym Australian Open. Wówczas zdążył wyeliminować w IV rundzie Hurkacza, ale już w ćwierćfinale poddał spotkanie. Nieco więcej o powrocie do zdrowia opowiedział na konferencji prasowej w Szanghaju.

Zobacz wideo Iga Świątek rozbawiona pytaniem od dziewczynki trenującej tenis. "Mój Boże, też bym chciała się dowiedzieć" Wybierz serwis

Sebastian Korda przeżył piekło. "Właśnie wtedy ból był najsilniejszy"

Korda nabawił się urazu nadgarstka, przez który pauzował ponad trzy miesiące. Do gry wrócił dopiero pod koniec kwietnia przy okazji imprezy w Madrycie, ale był daleki od optymalnej formy. Cały czas narzekał też na problemy ze zdrowiem i regularnie wycofywał się z turniejów, co było dla niego frustrujące.

- Właściwie to kontuzja zaczęła mi doskwierać już w zeszłym roku, mniej więcej w październiku. Walczyłem z nadgarstkiem i kiedy wydawało się, że problemy ustępują, to znów powracały, szczególnie podczas treningów. Dolegliwości nasiliły się przed Australian Open. Kiedy zacząłem grać do trzech wygranych setów, to w wielu meczach byłem bombardowany serwami, na co musiałem odpowiadać forhendem. I właśnie wtedy ból był najsilniejszy - wyjawił, cytowany przez oficjalną stronę ATP.

- Od tego momentu zaczęła się długa droga po zdrowie. Nie grałem przez trzy miesiące i po prostu musiałem uczyć się wszystkiego na nowo. Właściwie w każdym treningu, przy każdym forhendzie modliłem się, żeby przestało mnie boleć, ale było inaczej - kontynuował.

Korda zdradził, że obecnie jego woleje czy właśnie forhendy pozostawiają wiele do życzenia, co wynika z długiej przerwy spowodowanej kontuzją. - Muszę po prostu rozegrać więcej meczów, więcej treningów i mam nadzieję, że wszystko wróci do normy. Czuję, że wracam do gry na wysokim poziomie i wierzę, że rezultaty wkrótce przyjdą - zakończył. 

Korda imponuje w Szanghaju. Silny przeciwnik na drodze Hurkacza

Wydaje się, że już w turnieju w Astanie tenisista złapał przysłowiowy wiatr w żagle, bo doszedł aż do finału imprezy. Dobrą passę kontynuuje też w Szanghaju. W drodze do półfinału pokonał m.in. trzecią rakietę świata, Daniiła Miedwiediewa czy wschodzącą gwiazdę tenisa, Bena Sheltona (20. ATP). To właśnie wygrana z Amerykaninem zapewniła mu awans do półfinału.

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

Mecz Kordy z Hurkaczem odbędzie się już w sobotę 14 października, nie wcześniej niż o godzinie 10:30. Teoretycznie to Polak będzie faworytem, ale Amerykanin pokazał, że ma sposób na naszego tenisistę. Pokonał go przecież we wspomnianym Australian Open. Z kolei Hurkacz też w przeszłości był w stanie wygrać z rywalem. Triumfował w finale na Florydzie w 2021 roku.

Więcej o: