Pełna dominacja w meczu Świątek - Gauff! Ależ forma, ależ koncert

Iga Świątek w finale turnieju w Pekinie! Polka po kapitalnej grze rozbiła w półfinale Coco Gauff. Świątek zrewanżowała się Amerykance za sierpniową porażkę w Cincinnati i przerwała jej serię 16. z rzędu wygranych meczów. Polka wygrała bardzo pewnie 6:2, 6:3, spędzając na korcie niewiele ponad godzinę. "Świątek otarła się o perfekcję" - podsumował mecz były trener Agnieszki Radwańskiej, Dawid Celt.

7:1 - taki był bilans dotychczasowych meczów Igi Świątek z Coco Gauff. Gdyby spojrzeć na suchą statystykę, spokojnie można było stwierdzić, że Amerykanka była ulubioną przeciwniczką naszej zawodniczki z czołowej 10 rankingu WTA.

Zobacz wideo Najman oburzony pytaniem. "To jest niemądre"

Ale przed meczem nie można było pominąć dwóch rzeczy. Pierwszą było to, co wydarzyło się 19 sierpnia w Cincinnati. To wtedy Gauff pokonała Świątek 7:6(2), 6:3, 6:4 w półfinale turnieju, który później wygrała. Ten triumf napędził Amerykankę, która nie tylko triumfowała w Cincinnati, ale też w wielkoszlemowym US Open.

Gauff miała za sobą serię 16. zwycięstw z rzędu. Amerykanka ostatni raz przegrała 11 sierpnia w Montrealu, kiedy uległa Jessice Peguli. Spodziewaliśmy się, że Świątek czeka kolejny bardzo trudny mecz. Co najmniej tak trudny jak ten piątkowy przeciwko Caroline Garcii. Zwłaszcza że Gauff w Pekinie grała z meczu na mecz coraz lepiej. W piątek Amerykanka rozbiła w ćwierćfinale Marię Sakkari 6:2, 6:4.

Było jednak zupełnie inaczej. Już w pierwszym secie Świątek nie dała Gauff najmniejszych szans. Polka od początku była skuteczniejsza, bardziej precyzyjna i agresywna. Świątek od początku niemal bez przerwy uderzała do forehandu przeciwniczki, zmuszając ją do popełniania błędów.

Już w pierwszym gemie Światek miała dwa break pointy. O ile wtedy nie udało się jej przełamać przeciwniczki, o tyle zrobiła to w trzecim i piątym gemie. Polka bardzo szybko wyszła na prowadzenie 5:1, którego nie zmarnowała, wygrywając seta 6:2.

Nie zmarnowała, bo nie dała też Gauff żadnych szans przy swoim serwisie. Świątek utrzymała znakomitą formę w tym elemencie z piątkowego meczu z Garcią. W czterech gemach serwisowych Polka straciła zaledwie pięć punktów. Świątek popełniła też tylko cztery niewymuszone błędy przy aż 10 ze strony Gauff.

Świątek rozbiła Gauff

Drugi set zaczął się tak samo, jak skończył się pierwszy, czyli doskonale dla Świątek. Polka błyskawicznie, bo już w pierwszym gemie, przełamała Gauff i objęła prowadzenie 2:0. Po tym, jak Amerykanka zagrała najlepszy gem serwisowy w meczu, doprowadzając do stanu 2:1, poprosiła o przerwę medyczną.

Gauff wskazywała na problemy z prawą ręką. Prawdopodobnie chodziło jej albo o łokieć, albo o bark. Przerwa nie wybiła jednak Świątek z uderzenia. Polka wciąż fenomenalnie serwowała, nie dając Gauff żadnych nadziei na przełamanie i powrót do meczu.

Od przerwy Polka przegrała tylko punkt w trzech gemach serwisowych. W całym spotkaniu Świątek przegrała tylko osiem punktów w ośmiu gemach serwisowych! Chociaż Gauff po przerwie też zaczęła pewnie wygrywać gemy serwisowe, to w dziewiątej partii po prostu się poddała. Świątek przełamała wtedy rywalkę do zera i pewnie wygrała mecz 6:2, 6:3.

Całe spotkanie trwało godzinę i 14 minut. Byłoby ono jeszcze krótsze, gdyby nie dłuższa przerwa między setami i przerwa medyczna dla Gauff. - Świątek otarła się o perfekcję - powiedział komentujący spotkanie Dawid Celt.

W finale Świątek zagra albo z Jeleną Rybakiną, albo z Ludmiłą Samsonową. Ich mecz zaraz po spotkaniu Świątek - Gauff. Finał turnieju w Pekinie w niedzielę.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.