Turniej WTA 1000 w Pekinie był pierwszym dla Aryny Sabalenki (1. WTA) w roli liderki rankingu WTA. Choć Białorusinka eliminowała kolejne przeciwniczki, to nie dominowała w spotkaniach. Popełniała sporo błędów i nie potrafiła utrzymać nerwów na wodzy, ale za każdym razem wychodziła z tarapatów obronną ręką. Do czasu. W piątkowym ćwierćfinale musiała uznać wyższość Jeleny Rybakiny (5. WTA), ale mimo wszystko zachowała spokój i zdobyła się na gest, który zaskoczył kibiców.
Mecz od początku był wyrównany, a o zwycięstwie w pierwszym secie zadecydowały detale. Kluczowym momentem był jedenasty gem, kiedy to Kazaszka przełamała rywalkę i chwilę później wygrała 7:5. Z kolei w drugiej partii całkowicie zdominowała Białorusinkę, triumfując 6:2.
To była gorzka porażka dla Sabalenki. Po ostatnim punkcie ruszyła do stanowiska i spakowała pośpiesznie rzeczy. Tuż przed zejściem do szatni zdecydowała się jednak na zaskakujący krok. Kamery zarejestrowały, jak podeszła do banerów reklamowych, za którymi stał... Stefano Vukov, a więc trener Rybakiny. Białorusinka nie zamieniła z nim słowa, ale uśmiechając się, zbiła z nim tzw. żółwika.
Wideo z tego zdarzenia szybko trafiło do sieci i zachwyciło internautów z całego świata. "Miło to widzieć", "Takie gesty pokazują piękno wielkiej rywalizacji. Uwielbiam, gdy tenisistki prezentują najwyższy poziom, przy okazji zachowując szacunek", "Tym gestem Sabalenka sprawiła, że zmieniłem o niej zdanie", "Piękne zachowanie ze strony Białorusinki", "Uwielbiam takie gesty. Są dobre dla tego sportu" - pisali kibice na Twitterze.
Porażka Sabalenki może okazać się kosztowna w kontekście rankingu WTA. Choć nie straci prowadzenia, to może poczuć na plecach oddech Igi Świątek (2. WTA). Polka nadal rywalizuje w Pekinie i ma szanse odrobić ponad połowę straty do rywalki, która obecnie wynosi 1075 punktów. Jeśli triumfuje w całej imprezie, wówczas zredukuje różnicę do zaledwie 465 punktów. Jak na razie awansowała do półfinału, pokonując 6:7, 7:6, 6:1 po zaciętym boju Caroline Garcię (10. WTA).
Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl.
Z kolei już w sobotę zmierzy się z Coco Gauff (3. WTA). Będzie to dla niej szansa na rewanż za ostatnią porażkę z Cincinnati. Mecz pomiędzy Polką a Amerykanką rozpocznie się najwcześniej o godzinie 8:30 czasu polskiego. Zapraszamy do śledzenia relacji na stronie głównej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.