Hubert Hurkacz (17. ATP) powrócił w piątek do rywalizacji i rozpoczął pierwszy oficjalny turniej od US Open. W pierwszej rundzie turnieju ATP 1000 w Szanghaju Polak zmierzył się z Australijczykiem Thanasim Kokkinakisem (ATP). Należało się spodziewać wyrównanego spotkania, bowiem dwa poprzednie starcia tych zawodników rozstrzygały się dopiero po trzysetowych bojach.
Przebieg pierwszego seta nie był żadnym zaskoczeniem. Obaj tenisiści pewnie wygrywali gemy przy własnym podaniu, choć w czwartej odsłonie Hurkacz musiał bronić jednego przełamania O losach zwycięstwa zadecydował tie-break. W nim od początku lepiej spisywał się Polak, który wygrał 7-5 i objął prowadzenie w meczu.
Pierwsze gemy drugiej partii również przyniosły pewne zwycięstwa przy własnym serwisie. Sytuacja zmieniła się od czwartego gema, kiedy nasz tenisista miał małe problemy z utrzymaniem podania. Po chwili kłopoty dopadły też Kokkinakisa. Słabość rywala znakomicie wykorzystał Hurkacz, który zanotował przełamanie, by później wyjść na 4:2. Polak utrzymał przewagę już do końca spotkania i zamknął je przy własnym podaniu. Zwycięstwo 7:6(5), 6:4 dało mu awans do trzeciej rundy turnieju w Szanghaju.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Hurkacz w całym spotkaniu posłał aż 17 asów serwisowych i zanotował 37 uderzeń kończących. Kolejnym rywalem rozstawionego z "szesnastką" Polaka będzie Yu Hsiou Hsu (184. ATP). Reprezentant Tajwanu niespodziewanie pokonał w drugiej rundzie Włocha Lorenzo Musetiego (18. ATP).