- Widać, że Aryna czuje się dziś doskonale. Pozwala sobie z każdą piłką na coraz więcej. Włoszka powoli już zostaje, a liderka rankingu jest coraz szybsza - mówiła Joanna Sakowicz-Kostecka na początku drugiego seta w momencie, gdy Sabalenka prowadziła z Włoszką Jasmine Paolini (36. WTA) już 6:4 i 3:1 w drugim secie z przełamaniem.
W piątym gemie drugiego seta Paolini wreszcie zaczęła grać lepiej. Przy serwisie Sabalenki prowadziła bowiem 40:0. Trzy kolejne akcje wygrała jednak Białorusinka i doprowadziła do równowagi. Chwilę później liderka światowego rankingu popełniła dopiero drugi w meczu podwójny błąd serwisowy, a w kolejnej akcji pomyliła się z bekhendu i została przełamana.
Mało tego, po kolejnym podwójnym błędzie serwisowym i bardzo prostym błędzie z forhendu Sabalenka w siódmym gemie znów straciła swoje podanie. W kolejnym gemie Paolini wygrała swoje podanie do 15 i prowadziła 5:3. Włoszka grała jak w transie i cieszyła z wygrania aż czterech gemów z rzędu!
Białorusinka nie chciała, by doszło do trzeciego seta. Zwyciężyła swój gem serwisowy (skończyła go 16 w meczu asem), a w kolejnym dominowała, grała agresywnie, miała kilka winnerów. W nagrodę przełamała rywalkę i był remis 5:5.
Wtedy doszło do kolejnego zwrotu akcji. Jedenastego gema Sabalenka przegrała bez zdobycia punktu! Włoszka nie wykorzystała jednak szansy na doprowadzenie do trzeciego seta, bo przy swoim podaniu popełniła kilka błędów. W efekcie doszło do tie-breaka. W nim Białorusinka dominowała i zwyciężyła 7:4, a cały mecz 6:4, 7:6.
Sabalenka w ćwierćfinale turnieju w Pekinie zmierzy się w hitowym starciu z Jeleną Rybakiną (Kazachstan, 5. WTA). Zwyciężczyni tego spotkania zagra z lepszą ze starcia: Jelena Ostapenko (Łotwa, 17. WTA) - Ludmiła Samsonowa (Rosja, 22. WTA).
Dwie pozostałe pary ćwierćfinałowe to: Maria Sakkari (Grecja, 6. WTA) - Coco Gauff (USA, 3. WTA) i Iga Świątek (2. WTA) - Caroline Garcia (Francja, 10. WTA).