Ekspertka reaguje po wygranej Świątek z Linette. "Zamknęłabym już temat"

Łukasz Jachimiak
- Mówiono, że u Igi pojawił się kryzys. No dobrze, może i kryzys się pojawił, ale tylko w tamtym tygodniu - ocenia Klaudia Jans-Ignacik. Była tenisistka jest pod wrażeniem tego, jak Iga Świątek prezentuje się w turnieju WTA 1000 w Pekinie zaledwie kilka dni po słabych występach w turnieju w Tokio. W Chinach Świątek jest już w ćwierćfinale. Awans wywalczyła, pokonując Magdę Linette 6:1, 6:1.

Iga Świątek właśnie wygrała swój 60. mecz w 2023 roku. Przy zaledwie 11 meczach przegranych. Najlepsza polska tenisistka w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Pekinie nie dała żadnych szans Magdzie Linette, pokonując ją 6:1, 6:1 w zaledwie godzinę i sześć minut.

Zobacz wideo Iga Świątek rozbawiona pytaniem od dziewczynki trenującej tenis. "Mój Boże, też bym chciała się dowiedzieć"

Ale, choć światowa numer dwa pokazała naprawdę kawał dobrego tenisa, część kibiców zastanawia się, czy aby jednocześnie 25. w rankingu WTA Linette nie miała wyjątkowo nieudanego dnia i - jeśli miała - to czy można już mówić, że po słabym występie Igi w Tokio w ubiegłym tygodniu nie ma śladu.

- Na pewno Iga zagrała bardzo solidne spotkanie, z małą liczbą niewymuszonych błędów. Była bardzo energiczna, bardzo pozytywnie nastawiona i taka świeża - mówi Klaudia Jans-Ignacik, kiedyś czołowa deblistka świata, a dziś komentatorka tenisa w Canal+.

- Dla mnie w Tokio Iga wyglądała na zmęczoną, na nie do końca zaaklimatyzowaną w Azji. A w Pekinie z meczu na mecz wszystko funkcjonuje coraz lepiej - podkreśla Jans-Ignacik. - Miałam okazję komentować dwa poprzednie mecze Igi w tym turnieju [przed spotkaniem z Linette Świątek wygrała z Sarą Sorribes Tormo 6:4, 6:3 i z Warwarą Graczową 6:4, 6:1] i widziałam, że błędy, owszem, zdarzały się, ale wynikały tylko z tego, że Iga starała się kreować akcje i te błędy były wliczone w taką grę. One nie były od razu z returnu czy po pierwszej piłce, tylko w dłuższych wymianach, w których było widać, że Iga ma jakiś pomysł, jakiś cel i choć niektórych uderzeń w takich wymianach nie domykała, to i tak już to wyglądało bardzo dobrze - dodaje ekspertka.

"Może i kryzys u Igi się pojawił, ale tylko w tamtym tygodniu"

Rosnącą formę Igi widać i na oko, i w liczbach. Z Sorribes Tormo w dwóch setach popełniła 25 niewymuszonych błędów. To już była ogromna poprawa w porównaniu z jej występami w Tokio w ubiegłym tygodniu. Tam Świątek wygrała z Mai Hontamą 6:4, 7:5, ale męczyła się tak bardzo, że przeciw dopiero 148. zawodniczce rankingu WTA popełniła aż 41 niewymuszonych błędów. A w następnej rundzie tych pomyłek Iga miała aż 50 i zasłużenie przegrała z Weroniką Kudermietową 2:6, 6:2, 4:6.

Przy tamtym statystykach jakże inaczej wygląda tylko 13 niewymuszonych błędów Igi przeciw Graczowej i 11 w meczu z Linette.

- Zamknęłabym już temat Tokio, bo po prostu są takie turnieje, które nie leżą, gdzie zawodnik nie czuje klimatu, wilgotności, gdzie wszystko przeszkadza. Patrzymy dalej, nie da się przez cały rok zagrać na najwyższym poziomie. Mówiono, że u Igi pojawił się kryzys. No dobrze, może i kryzys się pojawił, ale tylko w tamtym tygodniu. A teraz wygląda na to, że wszystko wraca do normy - podkreśla Jans-Ignacik.

Jej zdaniem ten krótki kryzys drugiej tenisistki rankingu WTA był najpewniej spowodowany zmęczeniem. Ale nie fizycznym. - Myślę, że zmęczenie mentalne było kluczowe, ważniejsze niż zmęczenie fizyczne. Głowa bardzo często musi poprowadzić nawet bardzo dobrze przygotowane ciało. Bez tego nic się nie zrobi - mówi ekspertka.

Magda Linette zagrała tak, jak Iga Świątek chciała

Szkoda, że w polskim meczu trzeciej rundy turnieju w Pekinie bardzo dobrze, a nawet po prostu dobrze, nie zaprezentowała się Linette. Przez jej słabszy występ nie dostaliśmy wielkiego widowiska.

- Magda zagrała poniżej swojego poziomu i poniżej oczekiwań. Na pewno też poniżej swoich oczekiwań. Grała bardzo wygodny tenis dla Igi. Można powiedzieć, że Magda zagrała tak, jak Iga chciała, żeby Magda grała - ocenia Jans-Ignacik.

Na uwagę, że Linette chyba po prostu nie nadążała za bardzo szybkim graniem Świątek, była tenisistka odpowiada: - Tak, ale było parę takich akcji, w których Magda za długo czekała, żeby zmienić kierunek. Grając jedną, drugą piłkę do narożnika bekhendowego Igi, w trzeciej nie miała co zbierać. Powinna wcześniej podejmować ryzyko. Grając z Igą trzeba było zagrać na pełnym ryzyku, spróbować przejąć dominację. Wiadomo, że Iga gra ciężką piłkę, mocną, długą, rotowaną, ale były akcje, gdzie Magda mogła przejąć inicjatywę, a nie spróbowała.

Garcia czy Kalinina? "Jeżeli Iga jest w formie i się rozkręca, to nie ma znaczenia, z kim zagra"

Ćwierćfinał w Pekinie Iga rozegra w piątek. Jej rywalkę wyłoni czwartkowy mecz Caroline Garcii z Anheliną Kalininą. - Jeżeli Iga jest w formie i rozkręca się z meczu na mecz, to tak naprawdę nie ma większego znaczenia, z kim zagra w ćwierćfinale - mówi Jans-Ignacik.

- Garcia ma taki styl gry, który Idze nie leży, ale Caroline ma ostatnio sinusoidę formy i mimo jej półfinału w Guadalajarze nie jestem przekonana, że ona teraz jest w zwyżkującej formie - kończy Jans-Ignacik.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.