Iga Świątek (2. WTA) w Tokio nie była w najlepszej formie i już w ćwierćfinale przegrała z Wieroniką Kudiermietową 2:6, 6:2, 4:6. Dyspozycja Polki mogła być zastanawiająca przed ostatnim w tym roku turniejem WTA 1000, który rozgrywany jest w Pekinie. Jednak już w pierwszym spotkaniu na chińskich kortach 22-latka rozwiała obawy kibiców i ekspertów. Sama ma tego świadomość i jest zadowolona z poniedziałkowego starcia z Sarą Sorribes Tormo (55. WTA).
Pomimo że spotkanie trwało ponad 1,5 godziny, to Świątek miała nad nim kontrolę. Co prawda oddała rywalce trzy gemy serwisowe i popełniła 25 niewymuszonych błędów, ale nie dała jej zbyt wielu szans na wygranie spotkania.
Wiceliderka światowego rankingu po spotkaniu przyznała, że jest zadowolona z postawy na korcie. Ponadto z jej słów wynika, że czuje się znacznie lepiej niż w zeszłym tygodniu w Tokio.
- Dziś czułam się pewnie i komfortowo. Dużo nad tym pracowałam. Jestem dumna z mojego występu, szczególnie przy siatce, bo czułam, że mój wolej się zmienił - stwierdziła Świątek na pomeczowej konferencji prasowej.
22-latka przyznała również, że styl gry rywalki był dla niej trudny, ale pomogła dobrze dobrana taktyka i nastawienie. - Przeciwko niektórym zawodniczkom trzeba iść do siatki i to właśnie był taki mecz. Musiałam być cierpliwa, bo biegła do każdej piłki. Chciałam grać intensywnie i solidnie i nie podejmować ryzyka, by nie popełniać wielu błędów - podsumowała.
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.
Dzięki wygranej Iga Świątek awansowała do drugiej rundy turnieju WTA 1000 w Pekinie. W niej po raz pierwszy w karierze zmierzy się z Warwarą Graczewą (47. WTA). Francuzka w pierwszej rundzie pokonała Anastazję Potapową (27. WTA) 6:2, 3:6, 6:1.