Ostatnie miesiące nie należały do udanych dla Bena Sheltona (47. ATP). Amerykanin błyskawicznie odpadał niemalże z każdego turnieju, dlatego mało kto spodziewał się, że może osiągnąć dobry wynik podczas US Open. Ale tak się stało. Mimo to, że wciąż znajduje się w grze, to już przebił wyczyn z Australian Open, w którym udało mu się dojść do ćwierćfinału.
Shelton bardzo dobrze rozpoczął rywalizację na nowojorskich kortach. Najpierw rozprawił się z Pedro Cachinem (66.), jego następny rywal Dominic Thiem (81.) był zmuszony skreczować starcie, później wygrał z Asłanem Karacjewem (77.), a w 1/8 finału wyeliminował z zawodów Tommy'ego Paula (14.), skutecznie rewanżując się za styczniowe spotkanie na kortach w Melbourne.
W nocy z wtorku na środę na jego drodze do półfinału stanął Frances Tiafoe (10.). 20-letni zawodnik doskonale spisywał się od samego początku meczu, dwukrotnie przełamując rywala w pierwszej odsłonie i wygrywając 6:2. I choć jego rywal zwyciężył następną partię 6:3, to jedynie na tyle było go stać. Mimo to, że w trzecim secie obaj zawodnicy nie mogli utrzymać serwisu, czego konsekwencją było aż sześć przełamań, Shelton lepiej opanował nerwy w tie-breaku, broniąc nawet piłkę setową i finalnie zwyciężając 7:6 (7).
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Ostatnia partia to popis umiejętności 20-latka. Już w pierwszym gemie udało mu się przełamać Tiafoe i powtórzyć to również w siódmym starciu. Jego rywal nie miał już większych szans i pomimo tego, że próbował jeszcze odrobić starty, to Shelton był zdecydowanie zbyt mocny.
Ostatecznie wygrał 6:2, 3:6, 7:6 (7), 6:2 i awansował do półfinału zmagań, w którym zmierzy się z wiceliderem rankingu ATP Novakiem Djokoviciem. Serb w poprzednim starciu rozbił w trzech setach Taylora Fritza (9.) 6:1, 6:4, 6:4 i będzie ogromnym faworytem spotkania z Sheltonem.