Owacja dla rywalki Świątek mówi wszystko. Fetowała, że nie skończyło się 0:6, 0:6

Łukasz Jachimiak
Poznały się 10 lat temu, gdy dopiero zaczynały być nastolatkami. - Nie mam wielu przyjaciół, a Kaja jest jak siostra - powiedziała Iga Świątek po tym, jak rozbiła Kaję Juvan 6:0, 6:1 w trzeciej rundzie US Open. Jeśli zabolało, to Iga pierwsza stała pod siatką, żeby przyjaciółkę pocieszyć.
Iga Świątek i Kaja Juvan
screeny z Eurosportu

Po 24 minutach było już po pierwszym secie. Po kolejnych 25 minut skończył się mecz Iga Świątek - Kaja Juvan. W punktach było 50:16 dla Polki. Iga miała 21 kończących uderzeń, a Kaja - dwa. Świątek popełniła pięć niewymuszonych błędów, a Juvan - 12.

To był tenis totalny z jednej strony i totalna niemoc z drugiej. To był pewnie niełatwy moment dla pięknej relacji łączącej Polkę i Słowenkę. Ale to też "tylko" praca, a w życiu są przecież rzeczy ważniejsze.

Świątek była tam gdzie Juvan, ale teraz jest dla przyjaciółki niedostępna

- Lubię w Idze to, że w ogóle się nie zmieniła - mówiła Juvan przed tym meczem. Oczywiście Słowenka mówiła o tym, jaką Polka jest osobą. One poznały się w 2013 roku, zaprzyjaźniły się, gdy jedna miała 13, a druga 12 lat. Kilka dni temu w Nowym Jorku wybrały się razem na jedzenie, nie przeszkadzało im, że za chwilę mogą na siebie wpaść w jednym z największych turniejów świata. Ale to wpadnięcie na siebie pokazało im, zwłaszcza Juvan, że o ile w życiu prywatnym nic się nie zmieniło, to w tenisie zmieniło się wszystko. Diametralnie.

W 2016 roku Świątek i Juvan w juniorskim US Open doszły razem do półfinału. Dwa miesiące wcześniej razem były w półfinale Wimbledonu. Ich debel był naprawdę dobry, dał im też m.in. złoty medal Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich Buenos Aires 2018. Co ciekawe, indywidualnie tamten turniej wygrała Juvan, a Świątek odpadła w ćwierćfinale z Francuzką Clarą Burel, obecnie 62. zawodniczką rankingu WTA.

Juvan, starsza od Świątek o pół roku (ona urodziła się w listopadzie 2000 roku, a Iga w maju 2001 roku), w szczycie swojej kariery doszła mniej więcej do takiego miejsca, w jakim jest wspomniana Burel - rok temu Juvan była 58. tenisistką świata. Natomiast Świątek od grubo ponad roku (od 4 kwietnia 2022 roku) jest numerem jeden.

Jeszcze w 2018 roku Juvan była indywidualnie wyżej notowana niż Świątek (178. miejsce Słowenki na koniec tamtego sezonu przy 186. miejscu Polki). Dziś dla Juvan trzecia runda US Open była szczytem, wyrównaniem najlepszych wielkoszlemowych występów w karierze. Ona do tej trzeciej rundy doszła przez kwalifikacje, w których była bliska odpadnięcia, bo w meczu z Japonką Sakatsume (199 WTA) obroniła aż pięć meczboli.

Natomiast dla Świątek ta trzecia runda była tylko etapem w kolejnej wyprawie na szczyt. Wygrany 6:0 pierwszy set był już 20. bajglem (setem wygranym do zera) Igi w bieżącym roku. Polka dominowała nad Słowenką tak bardzo, że aż przykro było ten ich mecz oglądać. Przyjaciółki spotkały się w świecie dorosłego tenisa po raz trzeci, Iga wygrała po raz trzeci, ale przy tym 0:6, 1:6 - patrząc z perspektywy Juvan - tamte 6:2, 2:6, 1:6 i 0:6, 5:7 z meczów z 2021 roku Słowenka musi uznać za naprawdę dobre wyniki.

Juvan świętowała, że nie było 0:6, 0:6

Zresztą, wszystko o tym meczu trzeciej rundy US Open powiedziała reakcja Juvan z dziesiątego gema. Przy wyniku 0:6, 0:3 Słowenka wreszcie zdołała wygrać gema. Dostała za to owację od kilkunastu tysięcy nowojorczyków, a brawa stały się jeszcze głośniejsze, gdy Juvan okazała taką radość, jakby wygrała dużo więcej niż tylko jednego gema.

W tamtym momencie Świątek miała 18 kończących uderzeń i pięć niewymuszonych błędów, a Juvan dwa winnery i 10 błędów. W tamtym momencie ze wszystkich 56 rozegranych punktów Polka wygrała 42, a Słowenka 14. Przy tak ogromnej dysproporcji wyszarpanie gema przez Juvan naprawdę było czymś.

Na więcej Świątek przyjaciółce nie pozwoliła. Iga potrzebowała zaledwie 49 minut, by wygrać 6:0, 6:1 i awansować do czwartej rundy. Od razu po ostatniej piłce Iga ruszyła pod siatkę i tam z otwartymi ramionami czekała na Kaję. - Nie mam wielu przyjaciół, Kaja jest mi najbliższa. Jest jak siostra - mówiła później w pomeczowym wywiadzie na korcie.

Do meczu ze Świątek Juvan podeszła po 15 zwycięstwach w swoich 18 ostatnich spotkaniach. Ich ranga była różna, to nie były starcia grane tylko w wielkich turniejach. Ale i tak po naprawdę dobrym czasie Słowenka pewnie mogła liczyć, że przeciw numerowi jeden zaprezentuje się nieźle. Nie dała rady, dostała od Świątek bolesną lekcję tenisa. Ale skoro ją i Igę łączy więcej niż tenis, to zapewne teraz Juvan razem z nami będzie kibicowała Idze, żeby ta w kolejnych rundach była równie skuteczna i nieuchwytna dla następnych rywalek. A najlepiej, żeby obroniła w US Open tytuł i w ten sposób zdobyła swoje już piąte mistrzostwo wielkoszlemowe w karierze.

Łukasz Jachimiak
Więcej o: