Co się dzieje na US Open? Zawodnicy padają jak muchy. "Czuję się jak zombie"

Nikt nie jest w stanie stwierdzić, czy to nowa epidemia, czy tylko grypa żołądkowa, ale w szatni podczas US Open krąży tajemniczy wirus. Wielu graczy w pierwszych dniach turnieju cierpi na bóle brzucha i jest wyczerpanych. - Czuję się jak zombie - przyznała Ons Jabeur. Z chorobą przegrał również Hubert Hurkacz. Iga Świątek, jedyna reprezentantka Polski, która pozostała w imprezie, musi mieć się na baczności.
Iga Świątek Hubert Hurkacz
AP Photo // Eurosport

Już na drugiej rundzie swoją przygodę z tegorocznym US Open zakończył Hubert Hurkacz. Rozstawiony z siedemnastką tenisista przegrał 2:6, 4:6, 5:7 z Jackiem Draperem. W trakcie meczu Polak miał spore problemy fizyczne. Nie mógł oddychać i był bliski omdlenia. Po interwencji lekarzy udało mu się dokończyć spotkanie. - Nie czułem się najlepiej. Organizm nie funkcjonował tak, jak powinien. Próbowałem, ale to było zdecydowanie za mało — tłumaczył w rozmowie dla Eurosportu. - To nie był mój dzień. Myślałem, że po pierwszym meczu, w którym grałem dobrze, będę to kontynuował, ale niestety tego zabrakło — dodał. "Przegląd Sportowy" poinformował, że po zakończeniu spotkania Polak udał na badania lekarskie.

Zobacz wideo Wraca konflikt w kadrze. "Pokłócił się z Krychowiakiem o pieniądze"

Ogromne problemy Ons Jabeur. "Biorę leki garściami, ale nadal czuję się jak zombie"

Nadspodziewanie wielu tenisistów w pierwszych dniach US Open miało symptomy choroby podobne do Hurkacza. Zaczęło się od Ons Jabeur. Tunezyjka w pierwszej rundzie rywalizowała z Camilą Osorio. Wygrała 7:5, 7:6, ale w pewnym momencie "odłączono jej kabel od zasilania". Na korcie pojawili się medycy, którzy zbadali jej puls i starali się postawić na nogi. Finalistka Wimbledonu wróciła do gry, lecz nie prezentowała najwyżej formy. Przyznała, że myślała o kreczu. Podobnie było w następnej konfrontacji przeciwko Lindzie Noskovej, choć i to spotkanie udało się jej wygrać - 7:6(7), 4:6, 6:3.

- Od wielu dni jestem chora. Biorę mnóstwo leków, robię wszystko, co w mojej mocy, wraz z moim zespołem, aby wrócić do zdrowia. Szczerze mówiąc, są tu wspaniali lekarze, bardzo mi pomogli. Biorę leki garściami, ale nadal czuję się jak zombie. Te dwa mecze ogromnie mnie wystawiły na próbę, bo czuję się bardzo źle — wyznała.

Lekarze nie byli w stanie wyjaśnić, co kryje się za problemami zdrowotnymi zawodników, a media spekulują, że może to nie być zwykłe zatrucie pokarmowe, gdyż dotyka to jednocześnie większej liczby tenisistów. Ma to kolosalny wpływ na rywalizacje w pierwszych dniach turnieju. 13 z 32 rozstawionych mężczyzn już zostało wyeliminowanych na etapie drugiej rundy.

Zawodnikom "odcina prąd". W kilka dni sporo podobnych przypadków

Były numer trzy na świecie Dominic Thiem w pierwszym meczu zaprezentował bardzo dobrą formę przeciwko Aleksandrowi Bublikowi. Austriak musiał jednak wycofać się po pierwszym secie drugiej rundy. Triumfator US Open 2020 skarżył się na ból brzucha. Widziano go także wymiotującego przed wyjściem na kort.

Natomiast krótko przed startem turnieju wycofał się Emil Ruusuvuori. Fin oznajmił, że czuje się bardzo źle i nie jest w stanie rywalizować. Podobne symptomy dopadły rewelację niedawnego Wimbledonu Christophera Eubanksa. Amerykanin zmagał się z nudnościami i bólami brzucha podczas meczu drugiej rundy. W pewnym momencie wybiegł z kortu, aby skorzystać z toalety. Petra Kvitova, która w środę doznała porażki z Caroline Wozniacki, powiedziała prasie, że brakowało jej energii. Nieswój podczas swojego spotkania był także Andy Murray. Szkot gładko przegrał z Grigorem Dimitrovem, nie wykazując nawet woli walki, co w jego przypadku jest czymś szokującym. Kaja Juvan, rywalka Igi Świątek w trzeciej rundzie, musiała zwymiotować w trakcie przerwy między gemami. Za dużo podobnych zdarzeń, aby uznać to za przypadek.

Na dworze upał, a w środku "kriokomora". Zawodnicy muszą się strzec 

Kibice w mediach społecznościowych spekulują, że źródło choroby szerzącej się obecnie wśród tenisistów, może mieć powiązanie z potwierdzonym pozytywnym wynikiem testu na COVID-19 u Johna McEnroe'a. Były legendarny amerykański tenisista tydzień temu wziął udział w Stars of the Open na korcie Arthura Ashe wraz z gwiazdami dyscypliny. Był tam też m.in. Christopher Eubanks. Nie zachowywano żadnych środków ostrożności. Amerykański dziennikarz Ben Rothenberg obecny na obiekcie Flushing Meadows potwierdził, że w salonie graczy oraz sali prasowej występują liczne oznaki choroby. 

Trzeba przyznać, że US Open to turniej, na którym łatwo jest zachorować. Zawodnicy rozgrywają swoje mecze przy wysokiej temperaturze powietrza oraz momentami ekstremalnej wilgotności. O tym, że to najtrudniejszy Wielki Szlem pod względem warunków mówił niedawno dla Sport.pl tenisowy ekspert Dawid Olejniczak. Po czasie spędzonym na korcie gracze udają się do zamkniętych pomieszczeń, gdzie od rana do wieczora włączona jest klimatyzacja, która wnosi mnóstwo drobnoustrojów. W czwartek Novak Djokovic na konferencji prasowej wprost przyznał, że w pomieszczeniu, w którym odbywało się spotkanie z mediami, było po prostu bardzo zimno. - To jak kriokomora! – stwierdził Serb. Brad Gilbert, szkoleniowiec Coco Gauff, powiedział w ESPN, że doradził swojej zawodniczce, aby zminimalizowała czas spędzany w szatni. Caroline Wozniacki również przyznała, że robi wszystko, aby spędzać tam jak najmniej czasu.

"Padają jak muchy" - piszą w mediach społecznościowych kibice, którzy nie rozumieją, co dzieje się z zawodnikami i martwią się, że tajemniczy wirus wpłynie także na rywalizacje w drugim tygodniu imprezy. W US Open 2023 pozostała już tylko jedna reprezentantka Polski - Iga Świątek, która musi mieć się na baczności, gdyż niespodziewanie doszedł jej kolejny rywal, a jego skuteczność jest na razie zabójcza. Co gorsza, nie wiadomo jeszcze jak z nim walczyć...

Więcej o: