US Open ma kolejny problem. "Czuć to wszędzie. Jak w salonie Snoop Dogga"

Agnieszka Niedziałek
kort nr 17
screen US Open X, Eurosport, Shutterstock

Intensywny zapach jedzenia, głośne rozmowy i hałas latających nad głową samolotów. Dotychczas to głównie wymieniali tenisiści jako specyfikę US Open na tle innych turniejów wielkoszlemowych. Doszedł jednak nowy aspekt - zapach trawki, który mocno daje się we znaki na jednym z kortów. - Czuć to wszędzie. Jak w salonie Snoop Dogga - podsumował z uśmiechem Niemiec Alexander Zverev.

- W Nowym Jorku gra się na kortach twardych, ale Marii Sakkari przeszkadzała trawa - napisał z przymrużeniem oka jeden z dziennikarzy gazety "New York Post". Przygnębiona szybką porażką Greczynka nie była jedyną tenisistką, która w ostatnich dniach zwróciła uwagę na zapach unoszący się przy korcie nr 17. Opowiadali o tym też Niemiec Alexander Zverev i Czeszka Marketa Vondrousova. Do sprawy odnieśli się już organizatorzy, ale nie mogą nic zrobić, bo winna jest lokalizacja kortu.

Zobacz wideo Santos zaskoczył! Powrót Krychowiaka i Grosickiego

Najpierw burgery, cebulowe krążki, harmider i samoloty, teraz marihuana. "Cały kort tak pachnie"

US Open jest specyficzny - potwierdza to każdy tenisista biorący udział w nowojorskim turnieju. Niektórzy lubią panujący wokół harmider, inni potrzebują trochę czasu, by przyzwyczaić się do unoszącego się wokół zapachu burgerów, cebulowych krążków czy hałasu związanego z tym, że w pobliżu znajduje się lotnisko LaGuardia. Zawodnicy trenujący lub grający na korcie nr 17, który został oddany do użytku w 2011 roku, mają inną "atrakcję" - zapach marihuany.

Rozstawiona z numerem ósmym Sakkari grała tam mecz 1. rundy. Przy stanie 4:1 w pierwszym secie zwróciła uwagę sędziemu na specyficzny zapach. Potem w pojedynku z Rebeką Masarową zaczęło jej iść coraz gorzej i przegrała 4:6, 4:6. Ale zawodniczka, która od pewnego już czasu zmaga się z kryzysem formy, nie zwalała winy na te niecodzienne okoliczności.

- Ten zapach w żaden sposób nie wpłynął na wynik. Skomentowałam to podczas spotkania, bo nie spodziewałam się go. Poza tym w trakcie meczu tak naprawdę nie myślisz o takich rzeczach, bo zależy ci jedynie na tym, by wygrać - zaznaczyła na konferencji prasowej Greczynka. 

Jej wrażenia potwierdziła w rozmowie z dziennikarzami Vondrousova, która zadowolona po zwycięstwie wspominała to z uśmiechem. - Też to poczułam. Podczas rozgrzewki. W trakcie meczu już nie było to tak wyczuwalne, ale powiedziałam trenerowi, że wciąż czuję tę woń - przyznała triumfatorka tegorocznego Wimbledonu.

Większą jej dawkę dostał Zverev, który dwa pierwsze mecze rozegrał właśnie na tym korcie.

- Czuć to wszędzie, dosłownie wszędzie. Kort nr 17 z pewnością pachnie jak salon Snoop Dogga (amerykańskiego rapera - red.). Cały kort pachnie trawką - podkreślił ze śmiechem rozstawiony z numerem 12. gracz.

Feralne sąsiedztwo. "To coś, czego nie możemy kontrolować". Kyrgios już rok temu na to narzekał

Gdy jeden z dziennikarzy spytał Niemca, czy zna przyczynę, to ten rozbawiony rzucił, że nie i nie ma z tym nic wspólnego. Winni nie są też raczej organizatorzy, którzy po słowach Sakkari zajęli się wyjaśnieniem sprawy. Zapewnili, że nie znaleziono dowodów na to, by ktoś na trybunach palił marihuanę. Najbardziej prawdopodobne wydaje się wytłumaczenie, że zapach przewędrował z zewnątrz. Kort nr 17 znajduje się bowiem w samym rogu kompleksu Billie Jean King National Tennis Center, który sąsiaduje z parkiem.

- Czasem czujesz zapach jedzenia, czasem papierosów, a czasem trawki. To coś, czego nie możemy kontrolować, bo jesteśmy na otwartym terenie. W pobliżu jest park. Ludzie mogą tam robić co chcą - podkreśliła Sakkari.

Co prawda palenie marihuany na terenie Billie Jean King National Tennis Center jest surowo zabronione, ale w Nowym Jorku od 2021 roku dorośli mogą legalnie mieć przy sobie określoną ilość konopi indyjskich na własny użytek i korzystać z niej w dozwolonych miejscach. Pracownik ochrony pracujący przy US Open Ricardo Rojas w rozmowie z amerykańskimi dziennikarzami przyznał, że podczas przerwy sam udał się do tego parku i wyraźnie czuć było zapach marihuany. Zwrócił przy tym uwagę, że park jest poza jurysdykcją organizatorów turnieju.

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy tenisiści zwracają uwagę na taką woń podczas nowojorskiej imprezy. W ubiegłym roku narzekał na to w trakcie meczu Nick Kyrgios, który rywalizował na Louis Armstrong Stadium, jednym z największych kortów kompleksu. Australijczyk był przekonany, że ktoś z kibiców na trybunach pali.

- Nie zamierzasz nawet przypomnieć wszystkim, że nie wolno tego robić? - zwrócił się wtedy do sędziego.

Ten początkowo był przekonany, że tenisista ma na myśli zapach jedzenia. - To piep***a marihuana. Nie narzekałbym przecież na sprawy dotyczące jedzenia - denerwował się Kyrgios. Wówczas arbiter zwrócił się do 14 000 widzów, przypominając o zakazie palenia. A Australijczyk w pomeczowej rozmowie z dziennikarzami tłumaczył, że był tym wzburzony ze względu na astmę, na którą choruje.

Kibice do sprawy podchodzą przeważnie z dystansem. - "Za każdym razem, gdy byłem na US Open,  czułem jedynie zapach wyzysku. Trawka to poprawa" - napisał jeden z użytkowników portalu X (Twittera).

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...