Zaczął fenomenalnie, bo po niezwykle trudnym meczu pokonał Szwajcara Hueslera 4:6, 5:7, 7:6, 6:3, 6:1. W pierwszej rundzie Hubert Hurkacz wyglądał na spiętego, ale w ostatniej chwili zdołał opanować nerwy. Nie można tego powiedzieć po meczu II rundy, bo w niej tak naprawdę nikt nie wie, co stało się z Hurkaczem, że gładko przegrał z dużo niżej notowanym rywalem 2:6, 4:6, 5:7.
Eksperci zadawali sobie pytanie po tym meczu, co stało się z Hubertem Hurkaczem, który nie tak dawno postawił się Novakovi Djokoviciowi czy Carlosowi Alcarazowi, czyli dwóm obecnie najlepszym tenisistom na świecie. Potrafił z nimi rywalizować, jak równy z równym, a gdy na jego drodze stanął zawodnik z drugiej setki rankingu, to poległ.
Dziennikarze postanowili zwrócić się do niego samego i zapytać o przemyślenia. - Też chciałbym znać ten powód. Szkoda tego turnieju, to wielka impreza i chce się w niej grać jak najlepiej - przyznał wyraźnie przybity w rozmowie z Eurosportem.
Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
- Nie czułem się najlepiej. Organizm nie funkcjonował tak, jak powinien. Próbowałem, ale to było zdecydowanie za mało - tłumaczył lakonicznie w rozmowie z reporterem Eurosportu. - To nie był mój dzień. Myślałem, że po pierwszym meczu, w którym grałem dobrze, będę to kontynuował, ale niestety tego zabrakło - dodał chwilę później.
O analizę występu Hurkacza pokusił się trener Maciej Synówka, który przytoczył słowa Craiga Boyntona, amerykańskiego opiekuna Huberta Hurkacza: "Hubert ma tendencje do wywierania na sobie presji". Dominik Senkowski ze Sport.pl, specjalizujący się w tenisie, dodaje: "Być może Hubert Hurkacz - o ile jeszcze tego nie robi, ale nic na ten temat nie wiemy - powinien częściej korzystać ze współpracy ze specjalistą. Podróżowanie z psychologiem nie jest normą w tenisowym tourze" - o czym więcej można przeczytać w naszym artykule.